?

Log in

Keep your paws off my...
Recent Entries 
15th-Apr-2012 03:58 pm - Porządki
WTF?
Od dziś sprzątam na lj-u - zaczęłam od f-listy. Z racji że w 99% rezygnuję z aktywności tutaj, usunęłam zdecydowaną większość osób. Nie bierzcie tego do siebie.

Magd.
16th-Jun-2011 05:10 pm - Bettina Belitz - Pożeracz snów
bookworm

(KLIK-KLIK)

Bettina Belitz - Pożeracz snów

      Paranormal romance to bardzo trudny gatunek - łatwo wpaść w przesadny patos i w powtarzalność, równie łatwo w kicz i śmieszność. Przed Bettiną Belitz stało bardzo trudne zadanie i nie mogę pozbyć się wrażenia, że nie dała rady go zrealizować dobrze. Mimo iż ta książka to typowe czytadełko dla nastolatek, po przeczytaniu opisu oczekiwałam zdecydowanie więcej.

      Autorka miała naprawdę świetny pomysł: zostawiła na boku wampiry i anioły, ostatnio dominujące gatunek, sięgając w zamian po sny i po stworzenia, które się nimi żywią. Zmory. Pożeracze snów. Mówi się, że dobry pomysł to na książkę to połowa sukcesu - a jest w przypadku "Pożeracza snów"?

      Bohaterką jest Elisabeth Sturm, nastolatka, która właśnie wyprowadziła się z Kolonii na wieś. Zostawiła za sobą tętniące życiem miasto, dwie przyjaciółki i chłopaka, w którym była zakochana. Na miejscu, w Kaulenfeld, zrzuca z siebie skórę Leslie - jak nazywały ją przyjaciółki. Zaczyna chodzić do nowej szkoły, nawiązuje nowe znajomości, poznaje też Colina Blackburna i jego ulubieńców: konia Louisa i kota Mistera X. Ojciec - psychiatra - wyraźnie sprzeciwia się znajomości Ellie z Colinem, a wiadomo, jak na nastolatki działają zakazy. W końcu odkrywa, że jej rodzice coś przed nią ukrywają, a Colin oczywiście nie jest tym, kim się wydaje.

      Przyznaję, że trudno było mi się wgryźć i rozsmakować w opowieści: przez dobrą połowę błądziłam razem z bohaterką jak we mgle, nie mając pojęcia, o co tak naprawdę chodzi. Być może to wina przydługich opisów, być może ślimaczego wręcz tempa akcji przez te pierwsze dwieście stron. A gdy już autorka zaczęła ujawniać kolejne kawałki układanki, akcja nabrała tempa, jednak wciąż pozostawiając bardzo duży niedosyt i poczucie zmarnowania tak dobrego i oryginalnego pomysłu. Szkoda.

bookworm

(KLIK-KLIK)

Sabina Berman - Dziewczyna, która pływała z delfinami

      Zacznę od tego, że ja bardzo proszę o więcej takich debiutów - choć w przypadku scenarzystki filmowej i teatralnej trudno mówić, że jest to faktyczny debiut w pisaniu. Autorka - Sabina Berman - bez wątpienia potrafi snuć opowieść nie nudząc czytelnika, od pierwszego trzykropka otwierającego książkę aż do ostatniej kropki.

      Nie wiedziałam do końca, czego się mam tak naprawdę spodziewać po książce, która miała być kobiecą wersję Forresta Gumpa, lekką zabawną opowieścią, równie zaskakującą jak "pudełko czekoladek". Dostałam fantastyczną opowieść o Karen Nieto, autystycznej dziewczynie, pisaną z jej punktu widzenia, jako wspomnienia po latach tego, co Karen przeszła. Łatwo się nabrać i stwierdzić, że tak naprawdę jest to historia samej autorki. Dodajmy do tego fantastyczny styl i język - bezpośredni, ale jakże pasujący do opowieści. Godne zachwytu - i podziwu.

      Poznajemy Karen, kiedy nie potrafi mówić, nie zna uczuć, nie potrafi żyć wśród ludzi. Jedynie upór jej ciotki - Isabelle - sprawił, że nauczyła się mówić, że nauczyła się rozpoznawać uczucia i na nie reagować, że nauczyła się zwyczajnie żyć. Dzięki ciotce trafiła do pracy do przetwórni tuńczyka, dzięki niej poszła też na studia. Tam, jako Zdolna Inaczej, obserwuje innych ludzi, ich zachowania, a jednocześnie stara się zrozumieć świat, który ją otacza. Neguje kartezjańskie powiedzenie "Myślę, więc jestem", szukając sposobu na opisanie rzeczywistości na swój własny sposób, dostępnymi jej narzędzniami. Wprawdzie testy na inteligencję kwalifikują ją gdzieś pomiędzy imbecylem a idiotą, a ze względu na autyzm nie potrafi kłamać i nie ma wyobraźni, to Karen jest geniuszem - postrzega świat zupełnie inaczej, niż zwykli - jak sama to mówi: standardowi - ludzie. To właśnie w słowach Karen odnalazłam najpiękniejszą definicję szczęścia, jaką kiedykolwiek miałam okazję przeczytać: "Tak, najprostsze i najszczęśliwsze szczęście to postrzeganie zmysłami. Myślenie oczami, skórą, językiem, nosem, uszami."

      "Dziewczyna, która pływała z delfinami" nie jest książką łatwą. Wymaga uwagi i skupienia, zmusza do przemyśleń. Nie można jej tak po prostu odłożyć na półkę i zapomnieć - Karen Nieto zostaje z czytelnikiem na dłużej. I choćby dlatego warto ją wziąć do ręki i przeczytać. Bardzo polecam.

bookworm

      Wracam do tradycji recenzowania tu książek, mam nadzieję, że wytrwam dłużej, niż poprzednim razem ;) Wszystkie recenzje dostępne są z lewej strony z listy tagów, opatrzone są tagiem "lekturnik".

      Poniższa recenzja powstała na prośbę wydawnictwa "Znak-Emotikon", ale dostałam wolną rękę co do treści recenzji, więc nie jest to kadzenie i słodzenie ;) A książkę ogółem polecam, szczegóły niżej, pod cutem.

(KLIK-KLIK)

Kelly Keaton - Z ciemnością jej do twarzyCollapse )
23rd-Apr-2011 06:08 pm - Życzenia
huuuuuuuugz
Wszystkiego wielkanocnego i radosnego :)

Przede wszystkim chwili odpoczynku od wariackiej codzienności, chwili na relaks, na odcięcie się od natłoku informacji, od natłoku obowiązków - i od pracy (tak, tak, nie ma to jak życzenia dla innych, ale głównie dla samej siebie :P ). Chwili takiej dla was samych - i dla nikogo więcej.

I tego życzymy Wam wszystkim w te święta :)

Magda i Ixi



Kartka mejd baj moje własne zdolne łapki, pod instruktażem i kierunkiem Ixiego. Na zdjęciu nasz własnołapkowo zrobiony mazurek pomarańczowy :)
mhrrrrr
Dzisiejszy wpis jest podzielony na dwie części: o tym, ile atopik kosztuje miesięcznie i o tym, na co zwrócić uwagę u lekarza. Ta część jest bardzo mocno subiektywna - oparta tylko i wyłącznie na moich własnych doświadczeniach.

Instrukcja obsługi atopika - Ile kosztuje atopik?Collapse )
Instrukcja obsługi atopika - Wizyta u lekarzaCollapse )
mhrrrrr
Zapraszam na ciąg dalszy instrukcji obsługi atopika, dzisiaj na tapecie: mieszkanie, sprzątanie, ubrania i biżuteria, pranie, mycie, codzienna pielęgnacja (kremy, balsamy, emulsje, maści...) i sytuacje ekstremalne (maści sterydowe i inne), kosmetyki kolorowe. Podobnie jak przy poprzedniej części - bardzo proszę o wszelkie uwagi konstruktywne, wytykanie błędów i nieścisłości - w końcu nie jestem nieomylna.

Instrukcja obsługi atopika - część trzeciaCollapse )
mhrrrrr
Tym razem mowa będzie o codziennym życiu atopika. Tę część podzieliłam na jeszcze dwie części, żeby ograniczyć ten ogrom informacji, bo tego jest jednak dużo. Dzisiaj: jedzenie, alkohol, witaminy, stres, sport, opalanie. Jeśli macie jakiekolwiek pytania albo uwagi dotyczące tego, co poniżej, to zapraszam, na pytania postaram się odpowiedzieć, uwagi uwzględnić w edycji.

Instrukcja obsługi atopika - część drugaCollapse )
mhrrrrr
Za namową kilku osób napisałam instrukcję obsługi atopika. Wklejam tutaj, jako notkę publiczną, bo być może przyda się to większej ilości osób. Kolejne części pojawią się niebawem. Jako że nie roszczę sobie prawa do nieomylności, jeśli ktoś wie więcej na ten temat albo ma jakieś dodatkowe uwagi, to chętnie uzupełnię - instrukcję obsługi atopika pisałam z uwzględnieniem głównie moich doświadczeń, każdy kolejny punkt widzenia się przyda. Szczególnie dziękuję aleks_andra i ixolitefh za przejrzenie mojego bełkotu i za cenne uwagi, dzięki którym "instrukcja obsługi atopika" rozrosła się jeszcze bardziej ;)
Zapraszam :)

Instrukcja obsługi atopika - część pierwszaCollapse )
This page was loaded Sep 27th 2016, 10:21 am GMT.