Organizatorsko.Pierwszy raz byłam na Polconie i uczucia mam dość mocno zmieszane. Kto był, ten widział chaos organizacyjny i chwilami kompletną bezradność, a także parę osób, które mimo iż nie należały do ekipy organizatorskiej, łatały braki, gdzie się dało. Na większość rzeczy można było przymknąć oko, ale jedno zirytowało mnie szczególnie - brak szatni, w której można by było zostawić bagaże w niedzielę, po odptaszkowaniu się z akademika, a jeszcze przed wybyciem na dworzec. Tak więc telepałam się z torbą, torebką, gustownym, axn-owym parasolem i kurtką, które nie mieściły się do żadnego bagażu, w niedzielę na prelekcje. Musiałam też upomnieć się o kartę do głosowania na Nagrodę - bo się okazało, że w stercie makulatury, którą dostałam przy akredytacji, karty do głosowania nie było. Wisienką na torcie była zmiana lokalizacji Gali Zajdlowej na kilka godzin przed i zdecydowanie zbyt mała liczba gżdaczy pokazujących drogę do nowego miejsca (a odbywało się to kawałek spacerem od głównego budynku). Szumnie zapowiadane targi - skromne, spodziewałam się naprawdę czegoś więcej, niż z grubsza tych samych stoisk, które zazwyczaj można spotkać na każdym konwencie. Jedyny plus to zgromadzenie wszystkiego w jednym miejscu, a nie rozrzucenie po rozmaitych kątach i kącikach danej szkoły.
Prelekcyjnie.Z jednej strony było w czym wybierać, a z drugiej - było mizernie. W piątek zaliczyłam jedną z wielu prelekcji Marcina Przybyłka, o kosmitach na ziemi (zresztą - o czym by nie mówił, to warto go posłuchać, bo to mądry człowiek jest) i spotkanie autorskie z Torojką (kto nie był, niech żałuje, ciekawych rzeczy się dowiedziałam), a potem zwiędłam byłam nad plastikowym kuflem piwa z sokiem malinowym. W sobotę byłam na spotkaniu z Runą pt.
Dziesięć sposobów jak spaprać dobry pomysł i nie wydać książki oraz na Forum Fandomu (oj, działo się, działo...) i na zakończenie tego pięknego dnia - na Gali Zajdlowej. W niedzielę zjawiłam się jeszcze na Szarlatanach i szarlatanerii mejd baj Toroj (dermoczytanie, filipińskie uzdrawianie... było na co popatrzeć), a potem zwiędłam po raz kolejny, tym razem na ławeczce przed głównym budynkiem, a potem odtransportowałam się na dworzec i do Wa-wy, zasypiając po drodze w pociągu co najmniej jeszcze raz.
Wnioski ogólne z programu poza tym? Miernie. Spotkań autorskich poza nominantami do nagrody - niewiele. Pierwsze moje wrażenie po przejrzeniu programu brzmiało: ile można słuchać Marcina Przybyłka, Kuby Ćwieka i Cholewów dwóch na zmianę? Mieli chyba minimum po pięć prelekcji. Nie żebym ich nie lubiła, bo lubię, ale wyglądało to po prostu na zapychanie dziur w programie.
Fandomowo.Jak widać po powyższym, nie jestem zbyt aktywnym uczęszczaczem prelekcji - wolałam w sobotę na przykład popełznąć do Manu na spotkanie z
swistus,
yoda_mith i
teddy_vinci niż kwitnąć na spotkaniu z Jackiem Dukajem, chociażby, czy Staszkiem Mąderkiem. Dziękuję wam dziewczyny za kawę, było bardzo miło się spotkać znów, i ja chcę jeszcze raz!!!
Poza nimi udało się porozmawiać z całą bandą ludzi, posiedzieć i pokiwać się nad kuflem z piwem, czy to pod parasolami pod głównym budynkiem, czy to w knajpie konwentowej. Strasznie fajnie, jak tak się w zasadzie jedzie na konwent samemu, pospotykać znajomych w bufecie, przed prelekcją, na prelekcji, pod parasolami, na korytarzu w akademiku, i generalnie wszędzie, gdzie się tylko da. No i przy okazji zyskuje się towarzystwo na powrót do stolicy ;) Pod tym względem absolutnie nie mam powodów do narzekań, bo bawiłam się świetnie :)
Z innej beczki - Forum Fandomu. Po raz pierwszy uczestniczyłam w takim zgromadzeniu i muszę powiedzieć, że ciekawe to uczucie, jak się siedzi i ma wpływ na różne rzeczy. Jak się słucha o pewnych rzeczach "od kuchni". Jeszcze nie do końca się orientuję w wielu rzeczach, to prawda, ale jakoś tak... fajnie było posiedzieć i posłuchać. O.
Zajdlowo.Po raz pierwszy głosowałam. Dokładny rozkład moich głosów niech zostanie tajemnicą, ale z wyniku jestem zadowolona. Książkowo - jak najbardziej, Rafałowi ta nagroda się zasłużenie należała. Miałam jeszcze dwa typy, które byłyby równie zasłużone, mówię o
wiedźmie.com.pl i o
Nikcie, ale też wychodzę z założenia, że sama nominacja jest tu wyróżnieniem. A jeśli ktoś
Kameleona nie czytał, to polecam. Naprawdę warto. A pan Darda, co to niczym Filip z konopii wyskoczył i znalazł się w gronie nominowanych, nawet się nie pojawił, co również stało się źródłem żartów i dowcipów zgromadzonej gawiedzi ;) Co do opowiadań - poza Dukajem, który sam otwarcie przyznał, że nominacją jest zaskoczony, bo "ja wcale opowiadania nie napisałem", nie było tekstów słabych.
Sama Gala Zajdlowa była bez wątpienia ciekawym wydarzeniem - zwłaszcza, że połączono ją z pokazem krótkometrażowego filmu "Tam i z powrotem" na podstawie jednego z opowiadań J.A. Zajdla. Film niezły, tego mu nie odmówię ;) A składanie gratulacji kilkanaście minut po tym, jak sami nagrodzeni usłyszeli, że są nagrodzeni - bezcenne.
Końcowo.Sam konwent - cóż, jak to konwent: mnóstwo znajomych ludzi, mnóstwo piwa, i ogólnie mnóstwo zabawy. Organizacyjnie kiepsko, jednak ludzie dopisali, więc w sumie nie było źle.
Z niusów innych - najpewniej będzie mnie można spotkać na EuroConie w Cieszynie - podziękowania tudzież zażalenia należy składać do Torojki, która mnie na to namówiła. Do zobaczenia na następnym konwencie!