Zawiedźmiło się nam ostatnio na rynku – a ja się wiedźmię, czytając jedną wiedźmę za drugą. Zaczęłam od książki Ewy Białołęckiej pt.
„Wiedźma.com.pl” – co z tego wyszło? Klik stuk poniżej :)
Zapraszam do dyskusji!
Recenzja dostępna również na portalu
tanuki.plZostałam feministką w alternatywie wobec zostania masochistką.
Sally Kempton
Piszę tę recenzję i piszę, i piszę, i nie mogę się jakoś zabrać i zebrać myśli. Jedno jest pewne – o wiele łatwiej jest nasmarować krytykę czegoś, co się nie podobało, niż sensowną recenzję książki, którą się ocenia pozytywnie. Raz, przyjaciele, jeszcze do wyłomu…
Zacznę od stwierdzenia, że przez książkę się płynie. W tomie przyozdobionym intrygującą parą na motorze znajdziemy kawał porządnej, humorystycznej prozy fantastycznej, okraszonej licznymi nawiązaniami, napisanej bardzo naturalnym językiem. Naturalnym i chwilami nawet soczystym, co pasuje jak ulał do przedstawianej historii. Gdyby nie brak czasu i tysiące innych zajęć, przeczytałabym ją w jedno popołudnie. A powieść wciąga… oj, wciąga. Nie zaczynajcie jej czytać, jeśli naprawdę nie macie czasu lub wystarczająco silnej woli, by przerwać lekturę ;-)
Autorka stworzyła kalejdoskop barwnych i ciekawych postaci – na głównej bohaterce, Krystynie Szyft (Reszce) zaczynając, a na Eryku i ciotce Katarzynie kończąc. Nie można oczywiście zapomnieć o wspaniałym odmalowaniu mieszkańców Czcinki i Tarnik – chyba najbardziej ujął mnie Zbychu, chociaż sołtys też jest wspaniały. Krótko mówiąc – bohaterowie z krwi i kości, których po prostu nie da się nie polubić.
Sama Reszka jest kobietą „po przejściach” – samotnie wychowuje synka, wiążąc koniec z końcem dzięki laptopowi i przedzieraniu się przez łączkę Kłapouchego – to znaczy zajmuje się redakcją książek. Internetoholiczka pełną gębą – do tego silna, zdecydowana i niezależna. Polubiłam ją już od pierwszej strony – byłoby dziwne, gdyby tak się nie stało, skoro odnalazłam w niej kawałek siebie ;-)
Historia nabiera kolorów, gdy nasz homo interneticus dostaje w spadku domek w miejscowości, której nie ma nawet na mapie. Reszka rusza do wsi, gdzie pieski szczekają przeciwnym końcem ciała, poznaje Andrzeja – lekarza, po czym wpada wprost w pułapkę zastawioną przez jej nie do końca nieżywą ciotkę. Co dalej? Dalej opowieść nabiera tempa, a kiedy już się nam wydaje, że wiemy, co jest grane, informacje zawarte na kolejnej stronie posyłają wszelkie podejrzenia w niebyt, a czytelnik od nowa musi budować wizję tego, co się wydarzyło, układając elementy układanki na nowo. Dzięki temu książka jest nieprzewidywalna i trzyma w napięciu do ostatniej kropki i napisu „Koniec”.
Pozostaje mi tylko życzyć, żeby Wen grzecznie z autorką współpracował. I podziękować za dedykację - feminizm jest mi bliski - i oczywiście za poprawienie humoru w nieco gorsze dni.
Dzię-ku-ję!
Magd.
Ale bądźmy szczerzy - Wiedźma nie jest powieścią bez błędów. Raz - syn głównej bohaterki początkowo świetnie opisany, mniej więcej w połowie całkowicie się "rozjeżdża". Dwa - książka jest pisana językiem internetowym, z masą nawiązać - czytelnik w wieku mojej mamy nie będzie w stanie jej zrozumieć (sprawdziłam to empirycznie, czytając jej fragmenty). Trzy - znacie książki typu "dużo się dzieję a potem BAM - zakończenie"? To właśnie jedna z nich. Akcja narasta, po czym na kilkanaście stron przed końcem mamy Jedno Wydarzenie Nie z Gruszki Ni z Pietruszki (które pasuje do książki jak pięść na nosa) - dwie strony akcji i koniec powieści. Ja nie ludzie zakończeń na szybko, czyli "żyli długo i szczęśliwie, mieli tuzin potomstwa i brak chorób nowotworowych", z czego to wszystko jest opisane na ostatniej stronie, jakby autor miał już dość i chciał książkę zakończyć jak najszybciej. Cztery - mój mężczyzna po przeczytaniu tej książki powiedział tylko "Wypisz wymaluj Chmielewska". Czyli styl do oryginalnych też nie należy, choć jest utrzymany na bardzo wysokim poziomie.
Zalety? Forumowicze znajdą wiele nawiązań do twórczość z forum. Z ręką na sercu - znalazłam kilka cytatów żywcem wyjętych z pewnych fan fiction. Ale to możne i dobrze - powiem szczerz, to były dla mnie najśmieszniejsze momenty w książce.
Byłam na Wiedźma strasznie napalona - odkąd tylko dowiedziałam się, że ma wyjść. I co? Trochę się zawiodłam. Znam możliwości autorki i czuję ogromny niedosyt. Mam pełną świadomość, że mogło być o niebo lepiej.