<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<!-- If you are running a bot please visit this policy page outlining rules you must respect. http://www.livejournal.com/bots/ -->
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:lj="http://www.livejournal.com">
  <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em</id>
  <title>Keep your paws off my...</title>
  <subtitle>Magdalena</subtitle>
  <author>
    <name>Magdalena</name>
  </author>
  <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/"/>
  <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom"/>
  <updated>2009-11-08T23:24:14Z</updated>
  <lj:journal userid="10109258" username="magda2em" type="personal"/>
  <link rel="service.feed" type="application/x.atom+xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom" title="Keep your paws off my..."/>
  <link rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/"/>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:66758</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/66758.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=66758"/>
    <title>Polcon, Polcon, i po Polconie</title>
    <published>2009-09-03T17:52:38Z</published>
    <updated>2009-09-03T18:19:31Z</updated>
    <category term="fandom"/>
    <category term="spotkania"/>
    <category term="polcon"/>
    <lj:music>Evanescence - Call Me When You're Sober</lj:music>
    <content type="html">&lt;b&gt;Organizatorsko.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy raz byłam na Polconie i uczucia mam dość mocno zmieszane. Kto był, ten widział chaos organizacyjny i chwilami kompletną bezradność, a także parę osób, które mimo iż nie należały do ekipy organizatorskiej, łatały braki, gdzie się dało. Na większość rzeczy można było przymknąć oko, ale jedno zirytowało mnie szczególnie - brak szatni, w której można by było zostawić bagaże w niedzielę, po odptaszkowaniu się z akademika, a jeszcze przed wybyciem na dworzec. Tak więc telepałam się z torbą, torebką, gustownym, axn-owym parasolem i kurtką, które nie mieściły się do żadnego bagażu, w niedzielę na prelekcje. Musiałam też upomnieć się o kartę do głosowania na Nagrodę - bo się okazało, że w stercie makulatury, którą dostałam przy akredytacji, karty do głosowania nie było. Wisienką na torcie była zmiana lokalizacji Gali Zajdlowej na kilka godzin przed i zdecydowanie zbyt mała liczba gżdaczy pokazujących drogę do nowego miejsca (a odbywało się to kawałek spacerem od głównego budynku). Szumnie zapowiadane targi - skromne, spodziewałam się naprawdę czegoś więcej, niż z grubsza tych samych stoisk, które zazwyczaj można spotkać na każdym konwencie. Jedyny plus to zgromadzenie wszystkiego w jednym miejscu, a nie rozrzucenie po rozmaitych kątach i kącikach danej szkoły. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Prelekcyjnie.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z jednej strony było w czym wybierać, a z drugiej - było mizernie. W piątek zaliczyłam jedną z wielu prelekcji Marcina Przybyłka, o kosmitach na ziemi (zresztą - o czym by nie mówił, to warto go posłuchać, bo to mądry człowiek jest) i spotkanie autorskie z Torojką (kto nie był, niech żałuje, ciekawych rzeczy się dowiedziałam), a potem zwiędłam byłam nad plastikowym kuflem piwa z sokiem malinowym. W sobotę byłam na spotkaniu z Runą pt. &lt;i&gt;Dziesięć sposobów jak spaprać dobry pomysł i nie wydać książki&lt;/i&gt; oraz na Forum Fandomu (oj, działo się, działo...) i na zakończenie tego pięknego dnia - na Gali Zajdlowej. W niedzielę zjawiłam się jeszcze na Szarlatanach i szarlatanerii mejd baj Toroj (dermoczytanie, filipińskie uzdrawianie... było na co popatrzeć), a potem zwiędłam po raz kolejny, tym razem na ławeczce przed głównym budynkiem, a potem odtransportowałam się na dworzec i do Wa-wy, zasypiając po drodze w pociągu co najmniej jeszcze raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wnioski ogólne z programu poza tym? Miernie. Spotkań autorskich poza nominantami do nagrody - niewiele. Pierwsze moje wrażenie po przejrzeniu programu brzmiało: ile można słuchać Marcina Przybyłka, Kuby Ćwieka i Cholewów dwóch na zmianę? Mieli chyba minimum po pięć prelekcji. Nie żebym ich nie lubiła, bo lubię, ale wyglądało to po prostu na zapychanie dziur w programie.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Fandomowo.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać po powyższym, nie jestem zbyt aktywnym uczęszczaczem prelekcji - wolałam w sobotę na przykład popełznąć do Manu na spotkanie z &lt;span class='ljuser  ljuser-name_swistus' lj:user='swistus' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://swistus.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://swistus.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;swistus&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, &lt;span class='ljuser  ljuser-name_yoda_mith' lj:user='yoda_mith' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://yoda-mith.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://yoda-mith.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;yoda_mith&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; i &lt;span class='ljuser  ljuser-name_teddy_vinci' lj:user='teddy_vinci' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://teddy-vinci.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://teddy-vinci.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;teddy_vinci&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; niż kwitnąć na spotkaniu z Jackiem Dukajem, chociażby, czy Staszkiem Mąderkiem. Dziękuję wam dziewczyny za kawę, było bardzo miło się spotkać znów, i ja chcę jeszcze raz!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza nimi udało się porozmawiać z całą bandą ludzi, posiedzieć i pokiwać się nad kuflem z piwem, czy to pod parasolami pod głównym budynkiem, czy to w knajpie konwentowej. Strasznie fajnie, jak tak się w zasadzie jedzie na konwent samemu, pospotykać znajomych w bufecie, przed prelekcją, na prelekcji, pod parasolami, na korytarzu w akademiku, i generalnie wszędzie, gdzie się tylko da. No i przy okazji zyskuje się towarzystwo na powrót do stolicy ;) Pod tym względem absolutnie nie mam powodów do narzekań, bo bawiłam się świetnie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innej beczki - Forum Fandomu. Po raz pierwszy uczestniczyłam w takim zgromadzeniu i muszę powiedzieć, że ciekawe to uczucie, jak się siedzi i ma wpływ na różne rzeczy. Jak się słucha o pewnych rzeczach "od kuchni". Jeszcze nie do końca się orientuję w wielu rzeczach, to prawda, ale jakoś tak... fajnie było posiedzieć i posłuchać. O.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zajdlowo.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po raz pierwszy głosowałam. Dokładny rozkład moich głosów niech zostanie tajemnicą, ale z wyniku jestem zadowolona. Książkowo - jak najbardziej, Rafałowi ta nagroda się zasłużenie należała. Miałam jeszcze dwa typy, które byłyby równie zasłużone, mówię o &lt;i&gt;wiedźmie.com.pl&lt;/i&gt; i o &lt;i&gt;Nikcie&lt;/i&gt;, ale też wychodzę z założenia, że sama nominacja jest tu wyróżnieniem. A jeśli ktoś &lt;i&gt;Kameleona&lt;/i&gt; nie czytał, to polecam. Naprawdę warto. A pan Darda, co to niczym Filip z konopii wyskoczył i znalazł się w gronie nominowanych, nawet się nie pojawił, co również stało się źródłem żartów i dowcipów zgromadzonej gawiedzi ;) Co do opowiadań - poza Dukajem, który sam otwarcie przyznał, że nominacją jest zaskoczony, bo "ja wcale opowiadania nie napisałem", nie było tekstów słabych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama Gala Zajdlowa była bez wątpienia ciekawym wydarzeniem - zwłaszcza, że połączono ją z pokazem krótkometrażowego filmu "Tam i z powrotem" na podstawie jednego z opowiadań J.A. Zajdla. Film niezły, tego mu nie odmówię ;) A składanie gratulacji kilkanaście minut po tym, jak sami nagrodzeni usłyszeli, że są nagrodzeni - bezcenne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Końcowo.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam konwent - cóż, jak to konwent: mnóstwo znajomych ludzi, mnóstwo piwa, i ogólnie mnóstwo zabawy. Organizacyjnie kiepsko, jednak ludzie dopisali, więc w sumie nie było źle. &lt;br /&gt;Z niusów innych - najpewniej będzie mnie można spotkać na EuroConie w Cieszynie - podziękowania tudzież zażalenia należy składać do Torojki, która mnie na to namówiła. Do zobaczenia na następnym konwencie!</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:63777</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/63777.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=63777"/>
    <title>Łączka druga</title>
    <published>2009-07-27T09:44:16Z</published>
    <updated>2009-07-27T09:44:16Z</updated>
    <category term="kfiatki"/>
    <category term="głópafka"/>
    <lj:music>Rammstein - Spieluhr</lj:music>
    <content type="html">Oto do czego może doprowadzić zbyt dosłowne tłumaczenie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Paul otworzył tobołek i wyjął z niego mały poradnik z wewnętrznym oświetleniem i powiększaczem. Ze strony skoczyły ku niemu zielone i pomarańczowe litery.&lt;/i&gt; - i zaczęły skakać mu po głowie, bijąc go kreseczkami, bo były wydrukowane czcionką szeryfową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mejd baj Jerzy Łoziński, Diuna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*rotfl*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak będę miała siłę jeszcze patrzeć na Diuny po dokończeniu DzieUa, to może zrobię porządniejszą Łączkę...&lt;br /&gt;Magd.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:62484</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/62484.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=62484"/>
    <title>HIATUS</title>
    <published>2009-07-14T07:51:18Z</published>
    <updated>2009-07-14T07:55:16Z</updated>
    <category term="kościotrupkowanie"/>
    <category term="ekshibicjonizm naukowy"/>
    <category term="forum"/>
    <category term="i"/>
    <category term="spotkania"/>
    <lj:music>Queen - We Are The Champions</lj:music>
    <content type="html">Jak już pewnie część z was zauważyła - znikłam z gadu, z tlenu, z Mirriel. Póki co zaglądam jeszcze nieregularnie na LJ, ale lada chwila i to się skończy. Do 31 lipca mam oddać całość Dzieua Mojego Szycia, żeby móc się bronić we wrześniu. Wariactw z promotorem ciąg dalszy - w sierpniu i w pierwszej połowie września jest na urlopie. Trochę sobie pluję w brodę, że wybrałam go na promotora, no ale jak go wybierałam w połowie czwartego roku, nie mieliśmy pojęcia, że na mój piąty rok po prostu nas oleje i sobie pojedzie gdzieś ełej. A jak się dowiedzieliśmy, to na zmianę promotora było już tak trochę późno. I nawet jeśli - nie bardzo było na kogo (nie ma to jak wybranie tematu najpierw, a potem dopasowywanie pod to promotora z listy dostępnych...).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Real-life zaczęło pochłaniać mój czas w zdecydowanej większości (a kiedyś spać trzeba). Przeprowadzka na tak zwaną wieś (na drugi koniec miasta, przewożenie rzeczy bez samochodu to jest sajgon, w jedną stronę - około 40 minut z obecnego miejsca zamieszkania), &lt;span class='ljuser  ljuser-name_ixolitefh' lj:user='ixolitefh' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://ixolitefh.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://ixolitefh.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;ixolitefh&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, Dzieuo Mojego Szycia, prawie kościotrupkowanie się (patrz ostatnia notka)... to wszystko zajmuje jakieś nieprzytomne ilości czasu. Jeśli nie chcę dać się zwariować, muszę sobie poustawiać priorytety. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas jednej z ostatnich wizyt na forum przed takim ostatecznym zniknięciem przyuważyłam też post pewnej pani, w którym oskarżała mnie o chłód i brak przyjaznego odnoszenia się do użyszkodników - ale na bora szumiącego i litościwego, czy na dzień dobry obcej osobie pozwolicie zwracać się do siebie per "Madziu"? Tudzież przykład z innego forum - "Virguś" (nick: Virgo). W realu taki tekst by nie przeszedł, a na forum niby jest usprawiedliwiony? Zostawiam pod rozwagę, bo jak zobaczyłam, że ma się do mnie o to pretensje, to się nieco we mnie zagotowało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;I z innych rzeczy - wczoraj widzieliśmy się z &lt;span class='ljuser  ljuser-name_ixolitefh' lj:user='ixolitefh' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://ixolitefh.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://ixolitefh.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;ixolitefh&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; z użyszkodniczkami &lt;span class='ljuser  ljuser-name_ffukacz' lj:user='ffukacz' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://ffukacz.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://ffukacz.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;ffukacz&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; i &lt;span class='ljuser  ljuser-name_onnanoneko' lj:user='onnanoneko' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://onnanoneko.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://onnanoneko.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;onnanoneko&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;. Nawiedziliśmy Paradox - pusto tam, książek już nie ma, zostały jedynie dziury w ścianach po półkach... tak dziwnie trochę było. I miejmy nadzieję, że to planowane otwarcie nowego lokalu na 31 lipca faktycznie się odbędzie i się nie przesunie na później. I usłyszałam coś cudnego od Chomika - coś, co sprawiło, że zrobiło mi się tak cieplutko na serduszku. Bo to, że sami mamy takie wrażenie, to jednak inaczej, jak usłyszy się to od kogoś innego, zwłaszcza, że widzi nas pierwszy raz na oczy razem. Dialog brzmiał mniej więcej:&lt;br /&gt;&lt;span class='ljuser  ljuser-name_magda2em' lj:user='magda2em' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://magda2em.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://magda2em.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;magda2em&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; - Jesteśmy razem niecały miesiąc...&lt;br /&gt;&lt;span class='ljuser  ljuser-name_ffukacz' lj:user='ffukacz' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://ffukacz.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://ffukacz.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;ffukacz&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; [wchodzi mi w słowo] ... a wyglądacie, jakbyście byli razem kilka lat.&lt;br /&gt;Chyba innego komentarza nie trzeba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam jeszcze niniejszym pogratulować &lt;span class='ljuser  ljuser-name_arienek' lj:user='arienek' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://arienek.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://arienek.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;arienek&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; &lt;a href="http://fabryka.pl/aktualnosci.php?id=2039#searchkk"&gt;tego &lt;/a&gt;. I ogłosić, że jak tylko wyjdzie, to nabywam i ustawiam w kolejce po parafkę z dedykacją. I tak w ogóle, to w tym zbiorku zadebiutuje dwoje moich znajomych (o ile nie troje - jakiś czas temu obiło mi się o uszy, że chyba ktoś jeszcze z forumowiczek mirrielowych miał się tam znaleźć, tylko nie pamiętam nijak kto, a nazwisk nie rozpoznaję). Tylko się cieszyć :] I gratuluję raz jeszcze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tym samym idę dłubać różne dziwne tam takie, diunowate. Trzymajcie kciuki.&lt;br /&gt;Magd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Kupiłam sobie skakankę, taką z licznikiem obrotów. Tylko jeszcze muszę wymyślić sprytny sposób jak ją skrócić, bo jest za długa dla mnie. Ma taki dynks do skracania, ale jeszcze nie wymyśliłam, jak on działa, a popsuć nie chcę. O.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PPS. Przeczytałam 25 książek z mojej &lt;a href="http://www.livejournal.com/users/magda2em/49761.html"&gt;Listy Stu&lt;/a&gt;. Tak jak przewidywałam - wszystkiego nie dam rady. Ale mam nadzieję, że jak już uporam się z Dzieuem, to uda się dociągnąć przynajmniej tak do 2/3 planu minimum :)</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:60892</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/60892.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=60892"/>
    <title>Telewizyjnie</title>
    <published>2009-06-08T10:37:46Z</published>
    <updated>2009-06-08T10:37:46Z</updated>
    <category term="głópafka"/>
    <lj:music>Pink - So What</lj:music>
    <content type="html">Jak nie lubię telewizyjnych reklam, to te mnie zabiły. Pod cutem znajdziecie trzy reklamówki TVNowskie, zapowiadające emisję Władcy Pierścieni. Ja się spłakałam ze śmiechu, połączenie polskich piosenek z reklamą Władcy - bezcenne xD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;lj-embed id="7" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid2"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;lj-embed id="8" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid3"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;lj-embed id="9" /&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:59973</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/59973.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=59973"/>
    <title>Ile można?!</title>
    <published>2009-05-26T08:23:22Z</published>
    <updated>2009-05-26T08:23:22Z</updated>
    <category term="skofa"/>
    <category term="b"/>
    <category term="wkurw"/>
    <lj:music>Rihanna - Please Don't Stop The Music</lj:music>
    <content type="html">Kochany roku 2009, jeśli tak dalej pójdzie, przebijesz 2008 pod względem idiotycznych, bezsensownych wydarzeń, psucia się różnych rzeczy i wkurwów rzucanych mi pod nogi z każdej możliwej strony. Bardzo, bardzo cię proszę uspokój się, albo przynajmniej nie zwalaj wszystkiego na raz. Rzekłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są już zdjęcia ze Skofy - o, na przykład takie śliczniusie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://pics.livejournal.com/magda2em/pic/0000bh4p"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej zdjęć tutaj: &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/MicheilBiko/Skofa230509?authkey=Gv1sRgCIPwg6eBz6WH3QE#"&gt;KLIK&lt;/a&gt;. Z wniosków różnych - bluzka z &lt;a href="http://www.biubiu.pl"&gt;biubiu.pl&lt;/a&gt;, śliwkowe kocio-kocio prezentuje się naprawdę ciekawie :) A, i barman z Paradoxu nie lubi robić bezalkoholowego drinka pt. "To zielone" :P Przynajmniej ten, który stał za barem w sobotę :P&lt;br /&gt;Z innych rzeczy: w najbliższy czwartek planowany jest desant z użyszkodniczkami &lt;span class='ljuser  ljuser-name_onnanoneko' lj:user='onnanoneko' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://onnanoneko.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://onnanoneko.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;onnanoneko&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, &lt;span class='ljuser  ljuser-name_aevenien' lj:user='aevenien' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://aevenien.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://aevenien.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;aevenien&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, &lt;span class='ljuser  ljuser-name_gretelka' lj:user='gretelka' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://gretelka.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://gretelka.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;gretelka&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; do Paradox Cafe jakoś popołudniowym wieczorem, ktoś chętny dołączyć? Serdecznie zapraszamy.&lt;br /&gt;Magd.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:58379</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/58379.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=58379"/>
    <title>magda2em @ 2009-04-10T08:37:00</title>
    <published>2009-04-10T06:42:28Z</published>
    <updated>2009-04-10T06:42:28Z</updated>
    <lj:music>Renata Przemyk - Babę zesłał Bóg</lj:music>
    <content type="html">Jako że wciąż odbudowuję bazę adresów e-mailowych po ubiegłorocznej awarii komputera, chciałabym i w tym miejscu złożyć wam wielkanocne życzenia - oby były radosne i spędzone w przyjemnej atmosferze. &lt;br /&gt;Najlepsiejszego :)&lt;br /&gt;Magd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://img142.imageshack.us/img142/9718/baziekartka.jpg" width="400"&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:58256</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/58256.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=58256"/>
    <title>Filmowo</title>
    <published>2009-04-06T08:55:19Z</published>
    <updated>2009-04-06T08:56:31Z</updated>
    <category term="filmnik"/>
    <category term="b"/>
    <lj:music>Sugababes  - About You Now</lj:music>
    <content type="html">Ostatnio za sprawą pewnej osoby pełzam sobie do kina i nadrabiam zaległości - widziałam ostatnio dwa filmy, parę słów o nich pod cutami. Uwaga, może zawierać spojlery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Lektor&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/f439584/Lektor,2008"&gt;Lektor na filmŁebie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Lektor był zapchajdziurą, bo się pomyliły nam dni seansów, ale okazał się całkiem niezłym wyborem. Zabieg z planami czasowymi - w zasadzie widzimy trzy płaszczyzny, chwilami praktycznie równolegle. Wszystkie trzy przenikają się, tworząc jedną historię - historię człowieka, na którym młodzieńczy, w zasadzie dość przypadkowy romans, wywarł ogromny wpływ. Jak dla mnie genialna rola Kate Winslet. Ciekawa postać, chociaż chwilami zrobili z niej ćwierćinteligentkę, zwłaszcza w scenach na sali sądowej, gdzie miałam wrażenie, że nie rozumie, co się do niej mówi. Zostałam zaskoczona końcem historii, nie sądziłam, że skończy się tak, jak się skończy. Ogólne wrażenie - pozytywne, było warto.&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid2"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Slumdog&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/f468296/Slumdog+Milioner+z+ulicy,2008"&gt;Slumdog na filmŁebie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jako że za pierwszym razem Slumdoga przegapiliśmy, parę dni temu już poszliśmy konkretnie na ten film. Mimo że wiedziałam z góry, że bohater wygra teleturniej, i że zna odpowiedzi na pytania dlatego, że są związane w pewien sposób z jego życiem, nie miałam pojęcia jak skonstruowany jest film sam w sobie - wszelkie opinie na ten temat przeczytałam już po obejrzeniu filmu ;) Podoba mi się zabawa z warstwami czasowymi - podobnie jak w Lektorze tutaj też bardzo ładnie się to przeplata. Film kończy się tak, jak na współczesną baśń przystało, pozytywnie, a końcowa scena tańca a la bolly rozwaliła mnie kompletnie ;) Podobnie i pytania - znałam odpowiedź tylko na ostatnie ;) A z minusów - jako że nie mam pojęcia, jak kształtują się wartości w grze o milion - a że najwyższą nagrodą nie jest równy milion, tylko jakaś inna kwota, to informacje o tym, za ile jest dane pytanie, nic mi nie mówiły. Brakowało mi tego paska z boku ekranu z informacją, które jest dane pytanie. Ogólnie film smakowity i nie dziwię się, że tyle nagród dostał - należało się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innych rzeczy - soboty u &lt;span class='ljuser  ljuser-name_onnanoneko' lj:user='onnanoneko' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://onnanoneko.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://onnanoneko.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;onnanoneko&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; zawsze są przyjemnością. Tym razem zamiast weekendu z serialami, urządziłyśmy sobie we trzy z Leonette wieczorek filmów pratchettowych - dla mnie było to podejście drugie do "Koloru magii" - i znów nie udało mi się obejrzeć 3h filmu w całości - odpadłam gdzieś na godzinę przed końcem, ale że miałam umówione spotkanie na następny dzień i musiałam być w miarę żywa i funkcjonować przyzwoicie, to dziewczyny dostały nakaz niebudzenia mnie i niepojenia kofeiną dożylnie ;) Same obejrzały jeszcze Wiedźmikołaja, siedziały do 5 rano ;)&lt;br /&gt;Niedzielne spotkanie też było przyjemne, co powoli staje się tak-jakby zwyczajem i normą;)&lt;br /&gt;M.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:58011</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/58011.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=58011"/>
    <title>Popyrkonowy dodatek</title>
    <published>2009-03-31T17:17:33Z</published>
    <updated>2009-03-31T17:18:08Z</updated>
    <category term="pyrkon"/>
    <content type="html">Dodatek w postaci filmiku z pyrkonowego węża. Jak ktoś się dobrze przypatrzy, to wypatrzy w ogonku mnie, Leośkę i Toperza - więcej chyba nas nie widać.&lt;br /&gt;Magd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;lj-embed id="6" /&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:57604</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/57604.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=57604"/>
    <title>Popyrkonowo</title>
    <published>2009-03-30T10:03:27Z</published>
    <updated>2009-03-30T10:03:27Z</updated>
    <category term="b"/>
    <category term="pyrkon"/>
    <lj:music>Cartouche - Feel the Groove</lj:music>
    <content type="html">Veni, Vidi, Vici!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjazd na Pyrkon rozpoczął się od godzinnego opóźnienia pociągu (na Dzikim Wschodzie pękła szyna). Potem było już tylko lepiej - 3,5h podróż ciapongiem w miłym towarzystwie Ubików (wspomniana w poprzedniej notce konfrontacja okazała się całkiem przyjemną i rzeczową rozmową, wnioski - pozytywne, więc wszystko w porządku). Już po dotarciu do Poznania i na Dębiec, pod szkołę, przywitał nas ciekawy widok - kolejka do akredytacji. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/fantastyk/Pyrkon2009PoczatkiCzyliKrotkaHistoriaPewnejKolejki#"&gt;Krótka Historia Pewnej Kolejki&lt;/a&gt; do obejrzenia tutaj - na zdjęciu numer 25, o na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/fantastyk/Pyrkon2009PoczatkiCzyliKrotkaHistoriaPewnejKolejki#5318724945444475106"&gt;tym&lt;/a&gt;, jak się ktoś dobrze przypatrzy, to zobaczy moją gigantyczną czarną torebkę, tak już bliżej tej części kolejki, która zakręca już za szkołę. Stałyśmy z Leoś, a potem z resztą ekipy, która doczłapała się późniejszymi pociągami, blisko 1,5h. A długość kolejki chyba najlepiej obrazuje &lt;a href="http://img1.gildia.pl/_n_/konwenty/pyrkon/2009/1/image003-640.jpg"&gt;to zdjęcie&lt;/a&gt;, widać na nim, w którym miejscu się kończyła w najgorszym momencie. Tak, tak, aż przy tym zielonym bloku obok szkoły. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tegorocznych zdobyczy konwentowych należą:&lt;br /&gt;* 3 pary torojkowych kolczyków&lt;br /&gt;* naszyjnik z bursztynu - śliczny, mejd baj Smok&lt;br /&gt;* trzy książki: "Wyspa wypacykowanej kapłanki miłości" Christophera Moore'a (wygrana!) oraz "Zadanie goblina" i "Droga goblina" Jima C. Hinesa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prelekcyjnie się w tym roku mało udzielałam - byłam na jednym autorskim, na jednym konkursie (Sadystycznym Konkursie Okładkowym mejd baj Toroj - łatwy nie był, ale zgodzę się, że przynajmniej w przypadku ilustracji - pod warunkiem, że znałam książkę - nie sposób było nie rozpoznać, a mimo to ludzie mieli spore problemy - na przykład ilustracja do "Artura i Minimków" była tak oczywista, że bardziej się nie dało. Albo ta do "Eragona", albo do "Diuny". Zaskoczyły mnie kilka razy okładki z pierwszych wydań, niektóre powinnam była wiedzieć, a nie skojarzyłam - ale i tak hitem było nierozpoznanie pierwszego tomu "Zawód:Wiedźma"), podsłuchałam kawałek drugiego autorskiego, a, no i przez okno w hotelu słyszałam muzykę z Air Guitar Masters, które się odbywało w sobotni późny wieczór. Do tego obejrzałam prawie cały mecz Irlandia Północna - Polska, i razem z około 30-osobową ekipą zaśmiewaliśmy się z błędu Boruca - opadło nam wtedy wszystko, co opaść mogło. Do obejrzenia na przykład &lt;a href="http://www.tvp.pl/sport/pilka-nozna/pilkarska-reprezentacja-polski/wideo/fatalny-kiks-boruca"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Cóż - raz się wygrywa, raz przegrywa, ot, co. A pomyłka Boruca była wręcz popisowa xD W tym roku niestety knajpa konwentowa w Cezamecie była nieczynna - udostępnili nam tylko sam lokal i zestaw kieliszków, prowiant niestety musiał być własny, przytargany z pobliskich sklepów osiedlowych albo z Biedronki ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym w piątek wieczorem zeszłam w bardzo miłym towarzystwie Dębiec wzdłuż i wszerz, w sobotę byłam na spacerku dookoła Starego Miasta, przez te trzy dni przegadałam masę czasu z różnymi ludźmi, z paroma osobami tylko przelotem, z niektórymi dłużej, i o książkach, i o wspólnych znajomych, i o innych, naprawdę przeróżnych tematach, ale i tak miło było spotkać się znów z tą dziką bandą. Nie ma jeszcze co prawda oficjalnych danych dotyczących ilości uczestników, ale w sobotę o 20.00 przekroczyli 2500 zwykłych uczestników, bijąc tym samym rekord warszawskiego Polconu 2007. Ten tłumek kotłował się na korytarzu, na te co bardziej ciekawe spotkania i panele trudno było się dostać, nie tylko ze względu na ilość ludzi już w salach, ale ze względu na utrudniony tłumem ruch na korytarzach. Niestety nie dysponuję mocnymi łokciami ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok temu jechałam z dzikim przerażeniem w oczach, znając przed konwentem jedynie Toroj, Nilc i chyba jeszcze ze dwie osoby. W tym roku co jakiś czas słyszałam gromkie "MAGDA!!!" Pewnie wielu osób nie rozpoznałam albo nie zauważyłam - za co przepraszam, ale mogę jedynie mieć nadzieję, że spotkamy się na następnym konwencie, albo na innym spotkaniu okołofantastycznym. Albo gdziekolwiek indziej. Z konwentów dla mnie będzie to lipcowa Avangarda, z innych spotkań - kwietniowa skofa, a potem się zobaczy :) Dziękuję wszystkim za fantastyczną zabawę, było mi bardzo, bardzo miło :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Linki do fotorelacji pojawiają się ciągle na forum pyrkonowym, o tutaj: &lt;a href="http://pyrforum.pyrkon.pl/viewtopic.php?t=503"&gt;KLIK&lt;/a&gt;, a relacje z mediów i inne - &lt;a href="http://pyrforum.pyrkon.pl/viewforum.php?f=39"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. To, co miało się uklepać, powoli się uklepuje, a ja powoli zaczynam wierzyć. Odgoniłam strach za winkiel, wystaje mu tylko kawałek ogona, i mam nadzieję, że tam zostanie i nie będzie się ujawniać. I jest mru :)</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:57248</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/57248.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=57248"/>
    <title>Koszulkowe święto</title>
    <published>2009-03-22T14:20:40Z</published>
    <updated>2009-03-22T14:37:52Z</updated>
    <category term="studia"/>
    <category term="b"/>
    <lj:music>Pink - So What</lj:music>
    <content type="html">W ubiegłym roku akademickim Samorząd Studencki wymyślił, że zrobimy sobie katedralne koszulki. Jak wymyślili, tak i zrobili. A w maju 2008 zrobiliśmy Dzień Koszulki - prawie cała moja grupa przyszła w katedralnych koszulkach na zajęcia i w takich strojach pisaliśmy zaliczenie z ekonomicznego angielskiego xD &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dowód poniżej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/vX8XoSnyCT8VQW5-wRjyJg?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_3Gm0PgvnmHg/ScY2jpPo8uI/AAAAAAAABXs/sEkiNpZha4o/s400/IMG_4984.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.com/magda2em/KoszulkowySwiat?feat=embedwebsite"&gt;Koszulkowy świat&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostałe zdjęcia &lt;a href="http://picasaweb.google.com/magda2em/KoszulkowySwiat#"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Magd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Czy to normalne, że cieszę się każdym pojedynczym smsem?</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:57000</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/57000.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=57000"/>
    <title>SKOFA, zdjęcia i skofowy follow-up</title>
    <published>2009-03-17T07:55:33Z</published>
    <updated>2009-03-17T07:55:33Z</updated>
    <category term="skofa"/>
    <category term="b"/>
    <lj:music>Christina Aguilera - Come On Over Baby</lj:music>
    <content type="html">Są już zdjęcia ze Skofy - i jak nigdy jestem z nich zadowolona, bo udało mi się (prawie) uniknąć dziwnych min do aparatu ;) O, na przykład tak jak tu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_ddr2u9qR_lE/Sb7Mlu69jsI/AAAAAAAABR0/Peo37QNn6TQ/s640/DSC08402.JPG" width="400"&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej zdjęć tu: &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/MicheilBiko/Skofa140309#"&gt;KLIK&lt;/a&gt; i tu: &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/B.R.studnia/Skofa14III2009#"&gt;KLIK&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak zupełnie z innej beczki - trzymajcie za mnie dzisiaj kciuki, cio? Albo jakieś dobre fluidy wysyłajcie, w zależności od wersji. Ładnie proszę? *ocka kotecka*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magd.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:56650</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/56650.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=56650"/>
    <title>SKOFA w Paradox Cafe</title>
    <published>2009-03-15T08:02:42Z</published>
    <updated>2009-03-15T08:16:18Z</updated>
    <category term="skofa"/>
    <lj:music>Right Said Fred - Don't Talk Just Kiss</lj:music>
    <content type="html">Moja pierwsza w życiu SKOFA (nie pytajcie, co znaczy skrót, sami zainteresowani i organizatorzy tego nie wiedzą). I ja tam byłam, szarlotkę i napój bogów (gin z tonikiem) piłam, nie zostałam - wbrew obawom - pożarta jako danie główne, tylko bardzo miło powitana (Przypraw w końcu nie przynieśli! Profanacja...). Tych, których nie zapamiętałam - serdecznie przepraszam, poprawię się przy następnej okazji. Wybawiłam się fantastycznie (mimo obaw, że znanie 3 osób na 30 to jest przerażająco mało, bo się okazało, że sporo osób mnie kojarzy z różnych miejsc związanych z fandomem, tylko nie potrafili przykleić twarzy do nicka).  *podskakuje niczym osiołek ze Shreka* Ja chcę jeszcze raz!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęć nie robiłam, mój aparat wyglądał mocno niepozornie w towarzystwie tych wszystkich lustrzanek cyfrowych, więc zdjęcia będą później, jak się obudzi towarzystwo i zdjęcia wrzuci, ale to poniżej wymaga odrębnego komentarza: wysłać faceta po drinka, i nigdy nie wiesz, co ci przyniesie. Koleżanka zażyczyła sobie Szarlotkę - drink. Dostała to coś:&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://img23.imageshack.us/img23/6836/1002804b.jpg" width="400"&gt;&lt;br /&gt;Wniosek - nie zamawiajcie ciast w Paradoxie xD &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji dowiedziałam się, że Paradoxowi przedłużyli okres wypowiedzenia o miesiąc - do końca kwietnia. Wypijmy za to! *yay!* Jako że czasu jeszcze trochę zostało - może ktoś ma chęć się spotkać warszawsko-fandomowo-paradoxowo jakoś w kwietniu? Z góry mówię, że w moim przypadku odpada weekend świąteczny i jak na razie tyle, więcej grzechów nie kojarzę w tej chwili. Jakieś propozycje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magd.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:56434</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/56434.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=56434"/>
    <title>Spotkanie autorskie - Magda Kozak</title>
    <published>2009-03-14T12:30:46Z</published>
    <updated>2009-03-22T14:39:17Z</updated>
    <category term="fandom"/>
    <lj:music>Madonna - 4 Minutes</lj:music>
    <content type="html">Wczoraj byłam się przespacerowałam na spotkanie autorskie Magdy Kozak - dla niezorientowanych, to ta blondynka, co pisze o ABW i o zabijaniu i o wampirach ;) Poopowiadała trochę o planach na nowe książki - i to dosłownie "trochę" - mimo naciskania i ze strony prowadzącego, i ze strony obecnych fanów. Hitem spotkania było pytanie "Czy uważasz się za normalną?" Odpowiedź brzmiała: "Ale odpowiedź zawiera się już w pytaniu, możemy iść dalej?" Oczywiście zjawiła się w obstawie nocarskiej - która do tego się spóźniła, i docierali na scenę po dwie osoby, aż w końcu z każdej strony stało pięciu (chyba) mundurowych. Komentarz Magdy do spóźnialskich: "No tak, od razu widać, agenci specjalni". Obstawili ją do tego stopnia, że do kanapy i do Magdy trzeba było się przedzierać ;) Zdobyłam trzy autografy w mojej trylogii nocarskiej (Nie oddam! Nikomu! Moje!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było miło i sympatycznie, w poniedziałek kolejne spotkanie, tym razem z Mają Kossakowską. Ktoś chętny do potowarzyszenia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokumentacja fotograficzna:&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/GfeNt7ulU-o53xq9GsHtuw?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_3Gm0PgvnmHg/Sbudgi6lBuI/AAAAAAAABRk/k3t_XLEnGks/s400/100_2794.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.com/magda2em/SpotkaniaAutorskie2009?feat=embedwebsite"&gt;Spotkania autorskie 2009&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej zdjęć &lt;a href="http://picasaweb.google.com/magda2em/SpotkaniaAutorskie2009#"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Magd.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:56089</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/56089.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=56089"/>
    <title>Energia mnie rozpiera xD</title>
    <published>2009-03-08T17:49:43Z</published>
    <updated>2009-03-08T19:03:19Z</updated>
    <category term="avangarda"/>
    <category term="skofa"/>
    <lj:music>Republika - Mamona</lj:music>
    <content type="html">Dzisiaj wydałam ogromne ilości kasy na kosmetyki - sama się złapałam za głowę przy kasie i NIE CHCĘ pamiętać, ile wydałam, ale to są przecież Same Potrzebne Rzeczy! I do tego jak wypełzałam z Rossmana zostałam obdarowana przez obcego faceta tulipanem - ślicznym, czerwonym, stoi sobie teraz na biurku obok komputera i ładnie wygląda :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj zdarzyła się śmieszna rzecz - i w sumie nieoczekiwana xD &lt;span class='ljuser  ljuser-name_onnanoneko' lj:user='onnanoneko' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://onnanoneko.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://onnanoneko.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;onnanoneko&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; zaciągnęła mnie na spotkanie organizacyjne przed-Avangardowe. Zostałam przywitana wyciągniętą w moją stronę kartką papieru z deklaracją członkowską Stowarzyszenia i komentarzem "ty jeszcze nie wiesz, że chcesz się dołączyć, ale już teraz chcesz", a chwilę później "no czemu jeszcze nie wypełnione?" xD Dostałam śliczną legitymację Stowarzyszenia, a co zabawne - na spotkaniu proporcja płci była zdecydowanie na korzyść tej płci brzydszej. Dziko latający testosteron w ilościach ponadstandardowych. Trochę zajmie przestawienie się na taką ilość testosteronu dookoła, bo jednak towarzystwo Mirrielowe jest mocno sfeminizowane, podobnie jak moje towarzystwo na studiach. I ogólnie - YAY! Nowi ludzie, nowe towarzystwo, musi być miło :) Zostałyśmy zaskoczone tak naprawdę obie - &lt;span class='ljuser  ljuser-name_onnanoneko' lj:user='onnanoneko' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://onnanoneko.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://onnanoneko.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;onnanoneko&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; powiedziała mi później, że też nie sądziła, że tak mnie załatwią na samym wstępie, i że ją też tym zabili xD Generalnie rzecz biorąc - od wczoraj jestem avangardowa. Dziwne uczucie xD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A propos nowych ludzi. Nieopatrznie powiedziałam dwa słowa za dużo tu i tam, i dostałam zaproszenie na SKOFĘ - warszawskie spotkania fantastów, podczas których - tu cytat z Orbitowskiego - &lt;i&gt;stężenie pisarzy wynosi sześć na metr kwadratowy&lt;/i&gt;. Niech mi ktoś wytłumaczy, CO JA TAM BĘDĘ U LICHA ROBIĆ, i dlaczego &lt;span class='ljuser  ljuser-name_onnanoneko' lj:user='onnanoneko' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://onnanoneko.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://onnanoneko.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;onnanoneko&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; zmusza mnie, żebym tam poszła? *boi się panicznie* Ja, taki biedny mały żuczek? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to dzisiaj po zakupach rozpiera mnie energia. Przestraszyłam moją współspaczkę i użyszkodniczkę &lt;span class='ljuser  ljuser-name_tesz_magda' lj:user='tesz_magda' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://tesz-magda.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://tesz-magda.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;tesz_magda&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; ilością energii. Na przykład wywaliłam dzisiaj wszystkie ciuchy z szafy i właśnie jestem w trakcie ich układania na nowo xD Nie zdziwię się, jeśli wpadnie mi do głowy układanie wszystkich książek na nowo, albo równie inne, czasochłonne zajęcie. Nie, nie mam PMSu, jakby się ktoś pytał xD Kurtyna, po prostu... xD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EDIT: Przegięłam. Mam ciuchy w szafie poukładane kolorami...</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:56028</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/56028.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=56028"/>
    <title>Paradox Cafe</title>
    <published>2009-03-04T22:04:16Z</published>
    <updated>2009-03-04T22:04:16Z</updated>
    <category term="prywata"/>
    <lj:music>Wilki - Sen o Warszawie</lj:music>
    <content type="html">Nie wiem, czy wiecie, ale Paradox Cafe dostało wymówienie lokalu. &lt;a href="http://www.petycje.pl/3851"&gt;tutaj&lt;/a&gt; można podpisać petycję o przedłużenie okresu wypowiedzenia najmu. Na stronie Paradoxu (&lt;a href="http://www.paradox-cafe.pl/"&gt;klik&lt;/a&gt;) można też znaleźć wersję doc petycji. Nie pozwólmy, aby Paradox zniknął z mapy Warszawy! Wiem, że przynajmniej część z was w Paradoxie była i udało się wam poznać atmosferę tego miejsca. Może akurat uda się pomóc? Treść petycji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Drodzy Przyjaciele!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paradox Café – klubokawiarnia dla miłośników fantastyki, mieszcząca się przy Alejach Ujazdowskich 6a w Warszawie – potrzebuje Waszej pomocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteśmy z Wami już pięć lat. Stanowimy warszawskie centrum spotkań dla Fanów i Twórców szeroko rozumianej fantastyki.  Odbywały się u nas różnego rodzaju imprezy kulturalne: spotkania  z autorami (gościliśmy m.in. Naomi Novik, Halla Duncana, autorów z Klubu Tfurców, Donata Szyllera, Rafała Kosika), oraz Paradoxalia, czyli minikonwenty obejmujące promocje książek, gier planszowych, prelekcje dotyczące literatury, RPG i LARP-ów. Na terenie naszej kawiarni działa klub zrzeszający miłośników systemu Warhammer Fantasy Battle, mini liga brydżowa, czytelnia oferująca ok. 3000 tytułów dostępnych dla naszych Gości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Organizujemy również LARP-y, chętnie przyjmujemy do siebie osoby zaangażowane we wszelaką działalność kulturalno-społeczną. Gościliśmy u siebie turnieje gier karcianych (m.in. „Magic the Gathering”,  „Vampire: the Eternal Struggle”), warsztaty nauki malowania figurek, otwarte sesje muzyki folkowej, spotkanie z poezją Kaczmarskiego (Artur Kaczorek), koncerty (m.in. Libra, Fajer). Na naszej miniscenie pojawiał się również monodram. Nasi bywalcy mogli również uczestniczyć w przedpremierowym pokazie filmu „Astropia”, którego byliśmy patronem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włączamy się również w promowanie polskiej fantastyki goszcząc w naszych progach uroczystość ogłoszenia nominacji do nagrody im. Janusza A. Zajdla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można by jeszcze długo wymieniać wydarzenia kulturalne, w które się angażujemy i które u siebie gościmy. Najważniejsze jednak jest to , że staramy się stworzyć ciepłą atmosferę dla wszystkich naszych bywalców, a obecnie stajemy przed ogromnym problemem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paradox Café ląduje na bruku. Dostaliśmy wymówienie najmu w miejscu, które dla wielu stało się „drugim domem”, w które włożyliśmy wiele serca i energii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z tym zwracamy się do Was, nasi Przyjaciele o pomoc. Potrzebujemy czasu, aby w nowym miejscu stworzyć przyjazną przestrzeń, prosimy Was zatem abyście złożyli podpisy pod petycją, aby dołączyć do podania zbiorową prośbę o przedłużenie okresu wypowiedzenia najmu, abyśmy nie stali się nagle bezdomni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będziemy wdzięczni za wszelkie formy rozpropagowania tej prośby i udzielenia nam poparcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo Wam dziękujemy.&lt;br /&gt;Ekipa Paradox Café.&lt;/i&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:54263</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/54263.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=54263"/>
    <title>Pranie pieniędzy</title>
    <published>2009-02-16T11:23:59Z</published>
    <updated>2009-02-16T11:25:28Z</updated>
    <category term="z życia tłumacza"/>
    <lj:music>Klaus Badelt - To the Pirates' Cave</lj:music>
    <content type="html">Popłakałam się dzisiaj ze śmiechu, jak dostałam nowe zlecenie z biura. Albowiem nazwa pliku brzmiała "pranie pieniędzy". Kwiknęłam, przeczytałam tekst - kwiknęłam jeszcze bardziej, po czym poszłam do wujka gugla. Gugiel wypluł, co następuje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;p align="right"&gt;Projekt z dnia 2 grudnia 2008 r.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;b&gt;USTAWA&lt;br /&gt;z dnia&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu wprowadzaniu do obrotu finansowego wartości majątkowych pochodzących z nielegalnych lub nieujawnionych źródeł oraz o przeciwdziałaniu finansowaniu terroryzmu oraz o zmianie niektórych innych ustaw&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Art. 1. W ustawie z dnia 16 listopada 2000 r. o przeciwdziałaniu wprowadzaniu do obrotu finansowego wartości majątkowych pochodzących z nielegalnych lub nieujawnionych źródeł oraz o przeciwdziałaniu finansowaniu terroryzmu (Dz. U. z 2003 r. Nr 153, poz. 1505, z późn. zm.2)) wprowadza się następujące zmiany:&lt;br /&gt;1) tytuł ustawy otrzymuje brzmienie:&lt;br /&gt;„o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu”;&lt;br /&gt;2) art. 1 otrzymuje brzmienie:&lt;br /&gt;„Art. 1. Ustawa określa zasady oraz tryb przeciwdziałania praniu pieniędzy, przeciwdziałania finansowaniu terroryzmu, stosowania sankcji finansowych oraz obowiązki podmiotów uczestniczących w obrocie finansowym w zakresie gromadzenia i przekazywania informacji.”&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym miejscu nastąpił zgon numer jeden, aczkolwiek to jeszcze nie wszystko. Uśmiałam się ze zmiany nazwy, pokwiczałam nad poziomem naszych elit politycznych, po czym popełzłam przeczytać uzasadnienie. W uzasadnieniu czytamy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nowelizacja ustawy ma na celu:&lt;br /&gt;[...]&lt;br /&gt;4) dostosowanie tytułu ustawy i używanej terminologii w zakresie odnoszącym się do prania pieniędzy, do terminologii stosowanej zarówno przez państwa Unii Europejskiej oraz na arenie międzynarodowej.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu nastąpił zgon numer dwa. Pacjent póki co chyba jeszcze żyje, bo oddycha, aczkolwiek co to za życie? ;) Poproszę jeszcze definicję, taką stricte prawniczą, terminu "pranie pieniędzy" i chyba nastąpi wtedy już zgon definitywny... (póki co takowej nie znalazłam)&lt;br /&gt;Magd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło projektu ustawy i uzasadnienia: &lt;a href="http://e-prawnik.pl/informacje/konsultujemy-nowelizacje-ustawy-o-przeciwdzialaniu-praniu-pieniedzy-i-finansowaniu-terroryzmu"&gt;Portal E-prawnik&lt;/a&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:53477</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/53477.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=53477"/>
    <title>magda2em @ 2009-02-09T11:35:00</title>
    <published>2009-02-09T10:50:30Z</published>
    <updated>2009-02-09T11:14:12Z</updated>
    <category term="grafomania"/>
    <lj:music>Klaus Badelt - The Medallion Calls</lj:music>
    <content type="html">F-listo, HELP MI! Głosujcie, nie pytajcie, pliz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;Poll #xxxx&lt;/b&gt; &lt;i&gt;Nie pytajcie, skąd się to wzięło...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://www.livejournal.com/poll/?id=1346245"&gt;View Poll: Nie pytajcie, skąd się to wzięło...&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/lj-poll-1346245&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:53242</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/53242.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=53242"/>
    <title>Walę-tynki, czyli Rowling wydaje się w Harlequinie</title>
    <published>2009-02-08T00:25:12Z</published>
    <updated>2009-02-08T00:25:12Z</updated>
    <category term="forum"/>
    <category term="głópafka"/>
    <lj:music>The Eames Era - Could Be Anything</lj:music>
    <content type="html">Ja wiem, że duża część z was na Mirriel już nie zagląda, albo zagląda bardzo rzadko, no i Potter poszedł w odstawkę, ale z okazji Święta-Którego-Nazwy-Nie-Wolno-Wymawiać na Mirriel organizujemy &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;b&gt;Akcję Walę-tynki,&lt;br /&gt;czyli Rowling wydaje się w Harlequinie.&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Garść szczegółów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Dane szczegółowe opowiadania&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Temat&lt;/b&gt;: Akcja „Walę-tynki”, czyli Rowling wydaje się w Harlequinie&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Warunki dodatkowe&lt;/b&gt;: proza humorystyczna, romans&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Fandom&lt;/b&gt;: Harry Potter&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Długość:&lt;/b&gt; od miniaturki po dłuuuuuuugie opowiadanie – drabułkom mówimy stanowcze nie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do tematu zgłoszeniowego: &lt;a href="http://forum.mirriel.net/viewtopic.php?f=2&amp;amp;t=9846"&gt;KLIK&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam serdecznie!&lt;br /&gt;Magd.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:52066</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/52066.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=52066"/>
    <title>Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi - Rafał Kosik</title>
    <published>2009-02-02T11:47:34Z</published>
    <updated>2009-02-02T18:52:48Z</updated>
    <category term="lekturnik"/>
    <category term="lista stu 2009"/>
    <lj:music>Wilki - Sen o Warszawie</lj:music>
    <content type="html">Co prawda czytam szybciej, niż jestem w stanie notować i pisać moje malutkie recenzyjki z książek z &lt;a href="http://magda2em.livejournal.com/49761.html"&gt;Listy Stu&lt;/a&gt;, ale postaram się nadrobić. Tym razem parę słów o książce &lt;a href="http://www.empik.com/felix-net-i-nika-oraz-gang-niewidzialnych-ludzi-ksiazka,1874,p"&gt;Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi&lt;/a&gt; autorstwa Rafała Kosika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="right"&gt;&lt;i&gt;Przygody same spadają z nieba, trzeba tylko umieć dać się im ponieść.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Rafał Kosik, &lt;i&gt;Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno, dawno temu, jeszcze w podstawówce, zaczytywałam się powiastkami – bo trudno nazwać te książki powieściami – o trójce nastoletnich detektywów. Seria nazywała się &lt;a href="http://www.biblionetka.pl/zbior_ksiazek.asp?id=301"&gt;„Przygody trzech detektywów”&lt;/a&gt;, firmowana była nazwiskiem Alfreda Hitchcocka. Pierwszy tom opowieści o trójce uczniów z warszawskiego gimnazjum w pewien sposób przypomina mi tamte książki, jednak nie ze względu na treść – w końcu akcja toczy się nie w słonecznej Kalifornii, a na naszym domowym podwórku, ale na ogólne wrażenia z lektury: przypomniała mi dzieciństwo, oraz to, co tak bardzo ceniłam w książkach dawno temu, czyli przede wszystkim przygodę i dobrą historię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kim są bohaterowie? Tytułowi Felix, Net i Nika uczą się w pierwszej klasie warszawskiego gimnazjum. Przeciętność? To nie dla nich. Felix uwielbia wynalazki – własnoręcznie konstruuje roboty, a w plecaku nosi mnóstwo rzeczy, które okazują się być przydatne w najmniej spodziewanych okolicznościach. Net odziedziczył po ojcu talent informatyczny, jest typowym ścisłowcem, wręcz geniuszem matematycznym. Stworzył Manfreda – program bazujący na A.I. (sztuczna inteligencja). Nika jest prawdziwym molem książkowym. Nosi nieśmiertelne martensy i uwielbia spódniczki mini. Jest odważna i samodzielna. Powiedzcie sami – czy taka paczka może obok przygód spadających z nieba przejść obojętnie? Jak widać w książce – w żadnym wypadku. Pakują się bowiem w jedną przygodę za drugą nieomal z prędkością światła, a ich perypetie – zaczynając od zemsty na szkolnych łobuzach, przez wywołanie zamieszania w miejskim systemie sterowania ruchem i bliskie spotkanie z duchami, a na odnalezieniu skarbu kończąc – skutkują rozpracowaniem Gangu Niewidzialnych Ludzi, okradającego warszawskie banki. Przy opisywaniu kolejnych przygód autor nie zapomina jednak, że bohaterowie to zwykłe dzieci – poznajemy również nauczycieli Felixa, Neta i Niki, bierzemy udział w ich lekcjach i gościmy w Kwaterze Głównej, którą nasi bohaterowie urządzili sobie na strychu szkoły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka napisana jest lekkim, zgrabnym stylem, młodzieżowo, a jednak ja, jako już dinozaur, który o gimnazjum jedynie słyszał, osobiście nie doświadczając, bawiłam się przy niej świetnie. Cieszyły smaczki – nawiązania do kultury i książek, do otaczającej nas rzeczywistości, bawił humor i błyskotliwe dialogi, a sama powieść wciągnęła i sprawiła, że nie mogłam się od niej oderwać. Mogę polecić ją z czystym sercem nie tylko młodzieży (mam zamiar podsunąć ją mojej 12-letniej bratanicy), ale też wszystkim, którzy pielęgnują w sobie wewnętrzne dziecko, którzy lubią literaturę s-f, a przede wszystkim powieści przygodowe. Rafałowi udało się stworzyć książkę, po którą naprawdę warto sięgnąć i za to należą mu się wielkie brawa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magd.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:50547</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/50547.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=50547"/>
    <title>Trzynaście kotów - ANTOLOGIA</title>
    <published>2009-01-11T12:58:08Z</published>
    <updated>2009-02-02T11:16:19Z</updated>
    <category term="lekturnik"/>
    <category term="lista stu 2009"/>
    <lj:music>Supermassive Black Hole - Muse</lj:music>
    <content type="html">Przeczytałam książkę z mojej &lt;a href="http://magda2em.livejournal.com/49761.html"&gt;Listy Stu&lt;/a&gt;, to jest Antologię &lt;a href="http://www.biblionetka.pl/ks.asp?id=2674"&gt;"Trzynaście kotów"&lt;/a&gt; i jestem rozczarowana. Albo ja zrobiłam się wybredna i bardzo mało mi się podoba, albo ten zbiorek jest słaby. Spodobały mi się trzy teksty na trzynaście, ale i tak w każdym z nich widzę minusy, kilka mogłabym określić jako "niezłe", ale zdecydowanie za dużo było opowiadań pod tytułem "ale o co do cholery tu chodzi?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="right"&gt;&lt;i&gt;"Kot, w ujęciu współczesnym, wzbogaca wielki czy też mały ludzki świat o nowy wymiar, a wyrażając to w sposób możliwie najgłupszy, ale modny: kot otwiera nam oczy na kocie rozumienie świata."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Eugen Skasa - Weiss&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Jak wiadomo, koty są różne: rasowe, dachowce, rude, bure, pręgowane, w łatki, czarne, puszyste i z krótkim włosem. Zebrały się one wszystkie w jednym zbiorku, mrucząc, drapiąc i się przeciągając. Na wyciągnięcie ręki. Które ze mną zostaną, a którym podziękuję? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Eugeniusz Dębski - "Aaa, kotki dwa..."&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;Nie kupuję tego kota wraz z Agnes i resztą ekipy prowadzącej śledztwo. Ot, dostał nam się kotek zszyty z kilku fragmentów, które zupełnie do siebie jak dla mnie nie pasują. &lt;br /&gt;WERDYKT: &lt;font size="1"&gt;&lt;b&gt;DRZWI&lt;/b&gt;&lt;/font&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jacek Dukaj - "Ponieważ kot"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Ten kot bez wątpienia ma w sobie coś kuszącego, przyciąga swoim mruczeniem, jednak jednocześnie sprawia, że zapala się ostrzegawcza lampka. Ten kot to moja pierwsza styczność z twórczością tego pana, zachęcająca do dalszej lektury, jednak nie mogę się pozbyć wrażenia, że kotek nieco przeintelektualizowany, przegadany, chociaż całościowo bardzo dobry.&lt;br /&gt;WERDYKT: &lt;font size="1"&gt;&lt;b&gt;GORĄCY KOMINEK&lt;/b&gt;&lt;/font&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Włodzimierz Kalicki - "Kot typu Stealth"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Przewidywalne. To jako pierwsze ciśnie mi się na usta i w sumie nie trzeba pisać nic więcej.&lt;br /&gt;WERDYKT: &lt;font size="1"&gt;&lt;b&gt;DRZWI&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;Andrzej Sapkowski - "Złote popołudnie"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Opowiadanie o Kocie z Cheshire czytało cię całkiem sympatycznie, ogólne wrażenie pozytywne, jednak brakowało mi trochę tu prawdziwego kociego pazura. Za drzwi nie mam sumienia wyrzucić, ale na wygrzewanie się przy gorącym kominku za mało.&lt;br /&gt;WERDYKT: &lt;font size="1"&gt;&lt;b&gt;GDZIEŚ POMIĘDZY DRZWIAMI A KOMINKIEM&lt;/b&gt;&lt;/font&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ewa Białołęcka - "Usta Boga"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Gdyby nie to, że na początku trochę trudno było mi zorientować się, kto jest kotem, a kto człowiekiem w tym opowiadaniu, nie byłoby zastrzeżeń. Podoba mi się przesłanie tekstu a także rola zwierząt. Warto.&lt;br /&gt;WERDYKT: &lt;font size="1"&gt;&lt;b&gt;GORĄCY KOMINEK&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Andrzej Zimniak - "Rozpakuj ten świat, Evitt"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Elegancki ten kotek. Idealne piękno i gracja. Ciekawe ujęcie i intrygujący pomysł - niby nic specjalnego, ale jednak porywa i czaruje. To chyba mój ulubiony kotek z tych Trzynastu.&lt;br /&gt;WERDYKT: &lt;font size="1"&gt;&lt;b&gt;GORĄCY KOMINEK&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Piotr Goraj - "Ale kyno!"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Nie. Za klimat, za przedstawiane sceny. Opowiadanie zdecydowanie nie przypadło mi do gustu. Werdykt może być tylko jeden. &lt;br /&gt;WERDYKT: &lt;font size="1"&gt;&lt;b&gt;DRZWI&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Konrad Lewandowski - "Rydwan bogini Freyi"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Uznałabym kotka za zwierzątko cudnej urody, gdyby nie przewidywalność - na kilka stron przed końcem opowiadania w zasadzie wiedziałam, jak się tekst skończy, przez co tekst stracił nieco swój urok, budowany do tamtej pory. Chętnie przeczytałabym coś jeszcze autorstwa tego pana, ale za to opowiadanie na kominek kotka wpuścić nie mogę. &lt;br /&gt;WERDYKT: &lt;font size="1"&gt;&lt;b&gt;GDZIEŚ POMIĘDZY DRZWIAMI A KOMINKIEM&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Marcin Wolski - "Worek"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Przewidywalność wygrywa. Worek, w worku zwierz. Kot. I potem wybucha chaos. Było już tyle razy, że trudno zliczyć. Niestety kotek u mnie się nie zadomowi.&lt;br /&gt;WERDYKT: &lt;font size="1"&gt;&lt;b&gt;DRZWI&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Maciej Żerdziński - "Źrenice"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Kot-kastrat i jego właściciel-kastrat to zdecydowanie nie mój tekst. Wyjście tamtędy.&lt;br /&gt;WERDYKT: &lt;font size="1"&gt;&lt;b&gt;DRZWI&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tomasz Kołodziejczak - "Dotyk pamięci"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Kolejny tekst, który traci wiele przez przewidywalność - zręcznie napisana historia miłosna, jednak brakuje kociego pazura, brakuje tego czegoś, co sprawiłoby, że opowiadanie zostanie mi w pamięci. Nie zostanie. Ale za drzwi nie mam sumienia wyrzucić, bo jednak coś w sobie ma.&lt;br /&gt;WERDYKT: &lt;font size="1"&gt;&lt;b&gt;GDZIEŚ POMIĘDZY DRZWIAMI A KOMINKIEM&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Iwona Żółtowska "Marobet"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Ten kotek uśmiecha się ładnie i ma miękkie, puszyste futerko, ale brakuje mu pazurków. Mamy tęskniącego kota, mamy Panią Kotów... ale opowiadanie przesypuje się przez palce, ucieka; zanim zdążyłam wgryźć się w nie i wytarmosić je za uszy, już się skończyło. Gdzie ten pazur? Nie ma. Jak wyhodujesz, kotku, pazury, to sam się wdrapiesz na kominek.&lt;br /&gt;WERDYKT: &lt;font size="1"&gt;&lt;b&gt;GDZIEŚ POMIĘDZY DRZWIAMI A KOMINKIEM&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Andrzej Sapkowski "Muzykanci"&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;Ten kotek sprawił mi nie lada kłopot - nie mogłam się zdecydować, czy pozwolić mu się wygrzewać na kominku, czy jednak nie. Jako że tekst zrobił jednak wrażenie pozytywne, to ląduje na kominku, podwyższając liczbę opowiadań, które mi się podobały, do czterech. Urzeka przede wszystkim ukazanie historii zarówno ze strony ludzi, jak i ze strony zwierząt. Warto.&lt;br /&gt;WERDYKT: &lt;font size="1"&gt;&lt;b&gt;GORĄCY KOMINEK&lt;/b&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumujmy więc:&lt;br /&gt;Cztery kotki wylegują się na gorącym kominku, pięć ląduje za drzwiami, cztery zostają gdzieś po środku. Jak pisałam na początku - jestem rozczarowana, spodziewałam się więcej po tym zbiorku. Dyskusja z moimi opiniami mile widziana, może zauważyliście w tych tekstach więcej, niż mi się udało dostrzec? Co prawda de gustibus non est disputandum, ale chętnie dowiem się, co wy o tym myślicie.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:49761</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/49761.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=49761"/>
    <title>To-read and to-watch lists</title>
    <published>2009-01-02T20:09:28Z</published>
    <updated>2009-11-08T23:24:14Z</updated>
    <category term="to-read list"/>
    <lj:music>Kult - Gdy nie ma dzieci</lj:music>
    <content type="html">Podpatrzyłam pomysł u &lt;span class='ljuser  ljuser-name_rysiaczek' lj:user='rysiaczek' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://rysiaczek.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://rysiaczek.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;rysiaczek&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; i bezczelnie kradnę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zatem: tworzę listę 100 książek i 100 filmów, które chcę przeczytać w 2009 roku. Czekam na wasze propozycje :) Mam dzielny plan odhaczania kolejnych pozycji, w miarę czytania/oglądania. Z książek zależy mi na dobrej fantastyce (zarówno fantasy jak i s-f), dobre horrory i kryminały, raczej nie obyczajówka i raczej nie romanse. Z filmów - przede wszystkim &lt;u&gt;dobre&lt;/u&gt; komedie (dobre, czyli takie, na których można płakać ze śmiechu) i ogólnie filmy, które warto znać (minus horrory, w wersji filmowej po prostu ich nie znoszę, za bardzo się boję xD).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Liczę na waszą pomoc i czekam na propozycje :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;center&gt;KSIĄŻKI&lt;/center&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Legenda:&lt;br /&gt;&lt;i&gt;kursywa&lt;/i&gt; - stoi na półce i czeka&lt;br /&gt;&lt;b&gt;pogrubione&lt;/b&gt; - przeczytane&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Déjà Dead (aka Zapach śmierci) - Kathy Reichs&lt;br /&gt;2. Śmierć za dnia (aka Dzień śmierci) - Kathy Reichs&lt;br /&gt;3. Śmiertelne decyzje - Kathy Reichs&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;4. Zabójcza podróż - Kathy Reichs&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;5. Pogrzebane tajemnice - Kathy Reichs&lt;br /&gt;6. Nagie kości - Kathy Reichs&lt;br /&gt;&lt;b&gt;7. Aleksandra Janusz - Dom Wschodzącego Słońca&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;8. Antologia - Kochali się, że strach&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;9. Janusz Andrzej Zajdel - Wyjście z cienia &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;10. Jacek Dukaj - Perfekcyjna niedoskonałość&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;11. Jacek Dukaj - Czarne oceany&lt;br /&gt;12. Jacek Dukaj - Extensa&lt;br /&gt;13. Jacek Dukaj - Inne pieśni&lt;br /&gt;&lt;b&gt;14. Łukasz Orbitowski - Prezes i Kreska&lt;br /&gt;15. Łukasz Orbitowski i Jarosław Urbaniuk - Pies i Klecha. Przeciwko wszystkim&lt;br /&gt;16. Łukasz Orbitowski i Jarosław Urbaniuk - Pies i Klecha. Tancerz&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;17. Anne Rice - Wywiad z wampirem&lt;br /&gt;18. Anna Kańtoch - Przedksiężycowi, t. 1&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;19. Rafał Kosik - Mars&lt;br /&gt;&lt;b&gt;20. Stefan Darda - Dom na wyrębach&lt;br /&gt;21. Ewa Białołęcka - Naznaczeni błękitem *&lt;br /&gt;22. Ewa Białołęcka - Naznaczeni błękitem **&lt;br /&gt;23. Ewa Białołęcka - Kamień na szczycie&lt;br /&gt;24. Ewa Białołęcka - Piołun i miód&lt;br /&gt;25. Krzysztof Piskorski - Zadra t.1&lt;br /&gt;26. Krzysztof Piskorski - Zadra t.2&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;27. Jakub Ćwiek - Gotuj z papieżem&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;28. Terry Pratchett - Blask Fantastyczny&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;29. Terry Pratchett - Czarodzicielstwo&lt;br /&gt;30. Terry Pratchett - Eryk&lt;br /&gt;31. Terry Pratchett - Ciekawe czasy&lt;br /&gt;&lt;i&gt;32. Naomi Novik - Wojna prochowa&lt;br /&gt;33. Naomi Novik - Imperium Kości Słoniowej&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;34. Leonie Swann - Sprawiedliwość owiec: Filozoficzna powieść kryminalna&lt;br /&gt;35. Martha Grimes - Pod Huncwotem&lt;br /&gt;36. Martha Grimes - Pod Przechytrzonym Lisem&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;37. Siergiej Łukjanienko - Nocny Patrol&lt;br /&gt;38. Siergiej Łukjanienko - Dzienny Patrol&lt;br /&gt;39. Siergiej Łukjanienko - Patrol Zmroku&lt;br /&gt;40. Siergiej Łukjanienko - Ostatni Patrol&lt;br /&gt;41. Rafał Kosik - Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi&lt;/b&gt; - &lt;a href="http://magda2em.livejournal.com/52066.html"&gt;Wrażeń kilka&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;42. Rafał Kosik - Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;43. Rafał Kosik - Felix, Net i Nika oraz Pałac Snów&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;44. Rafał Kosik - Felix, Net i Nika oraz Pułapka Nieśmiertelności&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;45. Rafał Kosik - Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;46. Ryszard Kapuściński - Heban&lt;br /&gt;47. Alexander McCall Smith - Moralność dla pięknych dziewcząt&lt;br /&gt;48. Alexander McCall Smith - Męska szkoła maszynopisania "Kalahari"&lt;br /&gt;49. Alexander McCall Smith - Kredens pełen życia&lt;br /&gt;50. Milena Wójtowicz - Wrota&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;51. Milena Wójtowicz - Wrota 2&lt;br /&gt;&lt;b&gt;52. Jim C. Hines - Zadanie Goblina&lt;br /&gt;53. Jim C. Hines - Droga Goblina&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;54. Jim C. Hines - Wojna Goblina&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;55. Andrzej Pilipiuk - Kroniki Jakuba Wędrowycza&lt;br /&gt;56. Andrzej Pilipiuk - Czarownik Iwanow&lt;br /&gt;57. Andrzej Pilipiuk - Weźmisz czarno kure...&lt;br /&gt;58. Andrzej Pilipiuk - Zagadka Kuby Rozpruwacza&lt;br /&gt;59. Andrzej Pilipiuk - Wieszać każdy może&lt;br /&gt;&lt;b&gt;60. A.D. XIII - tom 1&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;61. A.D. XIII - tom 2&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;62. Cassandra Claire - Miasto kości&lt;br /&gt;&lt;i&gt;63. Tanya Huff - Cena krwi&lt;br /&gt;64. Tanya Huff - Ślad krwi&lt;br /&gt;65. Tanya Huff - Linie krwi&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;66. Anna Brzezińska, Grzegorz Wiśniewski - Za króla, ojczyznę i garść złota&lt;br /&gt;67. Anna Brzezińska, Grzegorz Wiśniewski - Na ziemi niczyjej&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;68. Philip Pullman - Mroczne Materie I: Zorza Północna/Złoty Kompas&lt;br /&gt;69. Philip Pullman - Mroczne Materie II: Zaczarowany Nóż&lt;br /&gt;70. Philip Pullman - Mroczne Materie III: Bursztynowa Luneta&lt;br /&gt;&lt;b&gt;71. Jim Butcher - Front burzowy (Akta Harry'ego Dresdena)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;72. Jim Butcher - Pełnia księżyca&lt;br /&gt;73. Jim Butcher - Upiorne zagrożenie&lt;br /&gt;74. Jim Butcher - Rycerz królowej&lt;br /&gt;75. Jim Butcher - Śmiertelne maski&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;76. Ksenia Basztowa - Wampir z przypadku&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;77. &lt;i&gt;Łukasz Orbitowski - Horror show&lt;br /&gt;78. Łukasz Orbitowski - Święty Wrocław&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;79. Lauren Weisberger - The Devil wears Prada&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;80. Antologia - Trzynaście kotów&lt;/b&gt; - &lt;a href="http://magda2em.livejournal.com/50547.html"&gt;Wrażeń kilka&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;81. Gregory Magure - Wicked&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;82. Trudi Canavan - Gildia Magów&lt;br /&gt;83. Trudi Canavan - Nowicjuszka&lt;br /&gt;84. Trudi Canavan - Wielki Mistrz&lt;br /&gt;&lt;i&gt;85. Terry Pratchett - Wiedźmikołaj&lt;br /&gt;86. Antologia - Czaronoksiężnicy z dziwacznego grodu&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;87. Neil Gaiman - Amerykańscy bogowie&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;88. Neil Gaiman - M jak Magia&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;89. Antologia - Legends&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;90. Haruki Murakami - Sputnik Sweetheart&lt;br /&gt;91. Arturo Perez-Reverte - Klub Dumas&lt;br /&gt;92. Guy Gavriel Kay - Pożeglować do Sarancjum&lt;br /&gt;93. Guy Gavriel Kay - Władca Cesarzy&lt;br /&gt;94. Guy Gavriel Kay - Ostatnie promienie słońca (optional)&lt;br /&gt;95. Guy Gavriel Kay - Lwy Al-Rassanu&lt;br /&gt;96. Guy Gavriel Kay - Tigana  &lt;br /&gt;&lt;b&gt;97. Rafał Kosik - Vertical&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;98. Rafał Kosik - Kameleon&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;99. Christopher Moore - Wyspa wypacykowanej kapłanki miłości&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;100. Bartosz Grykowski - Piąty anioł&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;----------------&lt;br /&gt;101. Neil Gaiman - Koralina&lt;br /&gt;102. Neil Gaiman - Gwiezdny pył&lt;br /&gt;103. Marek Krajewski - Koniec świata w Breslau&lt;br /&gt;104. Rafał Kosik - Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek. Mała Armia&lt;br /&gt;&lt;i&gt;105. Andrzej Zimniak - Jak NIE zginie ludzkość&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;106. Simon R. Green - Błękitny księżyc t. 1 (zapowiedź, Fabryka Słów, sierpień 2009)&lt;br /&gt;107. Simon R. Green - Błękitny księżyc t. 2 (zapowiedź, Fabryka Słów, sierpień 2009)&lt;br /&gt;108. Antologia - Bajki dla dorosłych (Fabryka Słów, zapowiedź, wrzesień 2009)&lt;br /&gt;109. Andriej Bielanin, Galina Czernaja - Profesjonalny Zwierzołak (Fabryka Słów, zapowiedź, chyba jeszcze 2009)&lt;br /&gt;110. Robert M. Wegner - Opowieści z meekhańskiego pogranicza&lt;br /&gt;111. Antologia - Wielkie dzieło czasu (zapowiedź, Powergraph, jesień 2009)&lt;br /&gt;112. Cassandra Claire - City of Ashes&lt;br /&gt;113. Cassandra Claire - City of Glass&lt;br /&gt;114. Sarah Rees Brennan - Demon's Lexicon (premiera w USA - czerwiec 2009)&lt;br /&gt;115. Janusz Andrzej Zajdel - Cylinder van Troffa&lt;br /&gt;&lt;i&gt;116. Carlos Ruiz Zafón - Cień wiatru&lt;br /&gt;117. Carlos Ruiz Zafón - Gra anioła&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;118. Nawiedziny - Antologia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;center&gt;FILMY&lt;/center&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Obejrzane:&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. Zmierzch&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. &lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0486655/"&gt;Gwiezdny pył&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Lektor (The Reader)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. Slumdog&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;5. Kolor magii&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;6. Star Trek (2009)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;7. &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/The_Cathedral"&gt;The Cathedral&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;8. Wrogowie publiczni&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;9. Święci z Bostonu&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;10. Kung-fu panda&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;11. &lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0438575/"&gt;West Bank Story&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;12. &lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0416236/"&gt;The Spiderwick Chronicles&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;13. &lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt1124052/"&gt;Miasto życia i śmierci&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;14. Dzień Świstaka&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Planowane&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* HP i Zakon Feniksa&lt;br /&gt;* HP i Książę Półkrwi&lt;br /&gt;* Madagaskar 2&lt;br /&gt;* Piraci z Karaibów 2&lt;br /&gt;* Piraci z Karaibów 3&lt;br /&gt;* Tupot małych stóp&lt;br /&gt;* Wall-e&lt;br /&gt;* Diuna&lt;br /&gt;* Iniemamocni&lt;br /&gt;* Moulin Rouge!&lt;br /&gt;* Pada Shrek&lt;br /&gt;* Gnijąca panna młoda Tima Burtona&lt;br /&gt;* Piotruś i Wilk&lt;br /&gt;* Kill Bill&lt;br /&gt;* Kill Bill 2&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;center&gt;MOJE SERIALE&lt;/center&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;b&gt;Sailor Moon - 200 odcinków x 25 minut&lt;/b&gt;* &lt;br /&gt;2. Kobieca Agencja Detektywistyczna Numer Jeden - (pilot z 2008 roku plus miniserial BBC)&lt;br /&gt;3. Firefly (serial)&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. NCIS (serial)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;5. Bones&lt;br /&gt;6. House&lt;br /&gt;7. Supernatural&lt;br /&gt;8. NCIS: Los Angeles&lt;br /&gt;9. Lost Room&lt;br /&gt;10. Pushing Daisies&lt;br /&gt;11. Flash Forward</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:47798</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/47798.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=47798"/>
    <title>Nordcon 2008</title>
    <published>2008-12-07T22:18:25Z</published>
    <updated>2009-01-07T05:25:03Z</updated>
    <category term="nordcon"/>
    <lj:music>Iron &amp; Wine - Passing Afternoon</lj:music>
    <content type="html">Pojechałam, zobaczyłam i się uzależniłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konwent inny niż wszystkie pozostałe, wręcz można powiedzieć - rodzinny. Można się dosiąść do każdego stolika, ktokolwiek by tam nie siedział. Można podyskutować na każdy temat, pośmiać się razem, poplotkować. Wypić piwo bądź coś mocniejszego. A przy tym wszystko w doborowym towarzystwie - w towarzystwie ludzi, którzy są otwarci i spontaniczni. Którzy potrafią się naprawdę dobrze bawić - czy to w ciągu dnia przy stoliku, czy wieczorem i w ciągu nocy przy barze; czy to w wampirzych/wilkołaczych przebraniach, czy w gustownych koszulkach w trakcie piżam party. Było warto - dla ludzi, dla kilku cudownych dni, podczas których naładowałam akumulatory. Dłuższe i krótsze rozmowy, a przede wszystkim kontakt z ludźmi, którzy nadają na podobnych lub takich samych falach. Już teraz wiem, że chcę więcej. I Nordcon zdecydowanie wpisuję na stałe w kalendarz. Raz zaczniesz, nigdy nie przestaniesz ;) Zostałam ostrzeżona i cóż - wpadłam po same uszy :P Tym samym liczba konwentów, na które chcę jechać w przyszłym roku zwiększyła się z 3 do 5. Chyba już teraz muszę zacząć kompletować kasę... Da się zrobić, prawda? Zwłaszcza, że cztery będą w drugiej połowie roku [rotfl]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chciało mi się wyjeżdżać. Ni chusteczki. Ale cóż - do Nordconu 2009 zostało zaledwie... [liczy] 360 dni. Damy radę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia będą, jak uda mi się dopaść zdjęcia z aparatu innego niż mój własny, bo ja mam trochę zdjęć ze spaceru nadmorskiego i sesję zdjęciową różnych ludzi z przekrwionymi plastikowymi oczami w miejsce okularów... w zasadzie się na tym kończy xD W każdym razie odkopię gdzieś przynajmniej zdjęcie, na którym jestem w pełnym wampirzym stroju i peruce, bo to wyglądało naprawdę nieźle :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz najwyższa pora popełznąć do łóżeczka, które dobra duszyczka &lt;span class='ljuser  ljuser-name_ffukacz' lj:user='ffukacz' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://ffukacz.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://ffukacz.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;ffukacz&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; mi zapewniła w ramach miękkiego kawałka podłogi i lulu. Trzeba nadrobić spanie po 2-3h na dobę w trakcie konwentu ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Po raz pierwszy od naprawdę dawna czuję się szczęśliwa. Jak myślicie, ten pozytywny nastrój przetrwa co najmniej do końca grudnia, prawda? [stara się w to mocno, bardzo mocno uwierzyć]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EDIT: Zdjęcia już są!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/watson.konwenty/Nordcon2008DzieI"&gt;KLIK - dzień pierwszy baj Watson&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/watson.konwenty/Nordcon2008DzieII"&gt;KLIK - dzień drugi baj Watson&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/watson.konwenty/Nordcon2008DzieIII#"&gt;KLIK - dzień trzeci baj Watson&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://gata.com.pl/fandom/nord08.php"&gt;Galeria baj Gata&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://feline.esstre.pl/nordcon08.php"&gt;Galeria baj Feline&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://dagajew.eu/Nordcon_2008/index.html"&gt;Galeria baj Dagajew&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/shyshca/Nordcon_1?authkey=AF_2smqXFBQ#"&gt;Galeria baj Shyshca&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/magda2em/Nordcon2008#"&gt;Galeria baj mój aparat&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://zakazanaplaneta.pl/news.php?readmore=3138"&gt;Fotki i trochę bełkotu z Zakazanej Planety&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;lj-embed id="3" /&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:44305</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/44305.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=44305"/>
    <title>Pogodzić sprzeczności – o tłumaczeniu filmów</title>
    <published>2008-10-18T15:42:50Z</published>
    <updated>2008-10-18T15:42:50Z</updated>
    <category term="z życia tłumacza"/>
    <lj:music>Los Bacilos - Tabaco y Chanel</lj:music>
    <content type="html">&lt;right&gt;On translation: &lt;i&gt;You cannot succeed, but you can try and fail in a way that is not too bad.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Michael Kandel&lt;/right&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kontynuując wątek artykułów o tłumaczeniach i tłumaczach, poniżej znajdziecie wywiad z Arkadiuszem Belczykiem, twórcą Serwisu Tłumacza (&lt;a href="http://www.serwistlumacza.com"&gt;KLIK&lt;/a&gt;), autorem tłumaczeń do wielu filmów, a także kilku książek dotyczących przekładu, w tym publikacji o zatytułowanej „Tłumaczenie filmów”. Wywiad zaczerpnięto &lt;a href="http://www.edukacyjnykrakow.pl/?cget=artykul&amp;amp;from=78"&gt;stąd&lt;/a&gt;. Zapewne nie jest to ostatni artykuł, który wyciągnęłam z czeluści Internetu na ten temat, stay tuned ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;u&gt;Pogodzić sprzeczności – o tłumaczeniu filmów&lt;/u&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Cała sztuka tłumaczenia polega na tym, by umieć myśleć niezależnie w dwóch różnych językach – w tym, w którym powstał tekst źródłowy, i w tym, w którym tworzony jest przekład. A sztuka tłumaczenia napisów filmowych?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;– Czy tłumaczenie napisów filmowych różni się czymś np. od tłumaczeń literackich albo od przekładów tekstów użytkowych?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;– Tak, i to wyraźnie. W tłumaczeniach filmowych obowiązuje inna strategia przekładu: tu konieczne jest skracanie tekstu, parafrazowanie go. Film opiera się na przekazie audiowizualnym, słowa, które docierają do widzów, to tylko część tego przekazu, jest przecież jeszcze obraz i cała gama innych dźwięków. Dlatego autor przekładu, mając tego świadomość, może sobie pozwolić na pewne skróty w tłumaczonym tekście. Zresztą, konieczność stosowania skrótów wynika też z czego innego: dopuszczalna długość napisu jest bardzo ograniczona w stosunku do długości wypowiedzi, która może jednocześnie padać z ekranu. Po prostu: tekst mówiony dociera do nas szybciej niż słowo pisane, może więc być obszerniejszy. Najważniejszą cechą charakterystyczną przy tłumaczeniach list dialogowych jest bowiem to, że autor przekładu zmienia medium – z dźwiękowego na wizualne. I to właśnie odróżnia tłumaczenie napisów filmowych od innych rodzajów tłumaczeń.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;– A czy takie skracanie tekstu nie niesie ze sobą niebezpieczeństwa pewnej dowolności tłumaczenia?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;– Dobrego tłumacza filmów można poznać po tym, że w krótkim napisie potrafi oddać istotę oryginalnego tekstu. Tłumacz filmów musi być jednocześnie redaktorem – musi umieć zarazem wiernie, jak i krótko wyrazić to, co pada w danej kwestii filmowej, musi wydobyć esencję danej wypowiedzi i celnie oddać ją w tłumaczonym tekście, a w dodatku – zgrać ją w logiczny ciąg z całością wypowiedzi.&lt;br /&gt;Jeśli zabieramy się do tłumaczenia filmów, powinniśmy pamiętać o tym, że widz przychodzi do kina (siada przed telewizorem czy ekranem komputera) nie po to, aby czytać, ale po to, by oglądać. Trzeba zatem unikać rozbudowanych struktur, bardzo długich, wielokrotnie złożonych zdań, literackich wypowiedzi – a z drugiej strony również rzeczy nieistotnych, które nie niosą żadnych konkretniejszych informacji (np. tzw. elementów fatycznych wypowiedzi, czyli służących podtrzymaniu kontaktu – „prawda?”, „hmmm”, „słuchaj”, „wiesz” itp.). Napisy w filmie mają być przyswajane przez widza „kątem oka”, muszą więc być skrótowe i proste, żeby właściwie spełniały swoją funkcję. Powinny też brzmieć naturalnie, to znaczy być bliskie potocznej odmianie języka mówionego. Dialogi filmowe powinny być tak zrobione, byśmy czytając je, nie zdawali sobie sprawy, że czytamy jakiś tekst.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;– Skoro chodzi o język potoczny, pewnie tłumaczenie filmów to jest stosunkowo łatwa sztuka?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;– Wręcz przeciwnie. Przed autorem przekładu filmowego stoją często o wiele większe wymagania niż na przykład przed tłumaczem tekstów użytkowych. Nie dość, że obowiązuje go wierność wobec oryginalnego tekstu, to podlega też dyscyplinie językowej: musi tworzyć krótkie napisy, które jednocześnie będą zrozumiałe i precyzyjne.&lt;br /&gt;Imitowanie potoczności jest wbrew pozorom bardzo trudne – można się o tym przekonać nie tylko śledząc napisy filmowe w obcojęzycznych produkcjach, ale i oglądając polskie filmy, które przecież niejednokrotnie rażą pretensjonalnymi dialogami, bardzo odległymi od tego, jak naprawdę mówią na co dzień Polacy.&lt;br /&gt;Wracając do dowolności: jeśli rozmiar tłumaczonego tekstu przekracza znacznie limit znaków określony dla jednego napisu, tłumacz nie może w to miejsce wstawić czegokolwiek; musi umieć myśleć na tyle elastycznie, żeby poradzić sobie z pogodzeniem tak przeciwstawnych zasad, jak wierność i skrótowość.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;– W przypadku dowcipów o wierności mowy być chyba raczej nie może…&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;– Rzeczywiście, tłumaczenie humoru w filmach to specyficzna i osobna sztuka. Kiedy tłumaczymy książkę i chcemy być wierni oryginałowi, nieprzetłumaczalną grę słów, dowcip językowy możemy w najgorszym razie objaśnić w przypisie. W filmie jest to niemożliwe. Tłumacz napisów filmowych musi więc być na tyle kreatywny, by umieć wymyślić coś takiego, co będzie brzmiało równie śmiesznie jak w oryginale. Musi umieć oderwać się od tekstu oryginalnego i w języku, w którym tworzy przekład, znaleźć odpowiednik danego żartu, jednocześnie dowcipny i zrozumiały dla widza.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;– Dziękuję za rozmowę.&lt;br /&gt;&lt;right&gt;Rozmawiała MT&lt;/right&gt;&lt;/b&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:41539</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/41539.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=41539"/>
    <title>Grafomania naukowa</title>
    <published>2008-09-17T11:28:58Z</published>
    <updated>2008-09-17T11:34:20Z</updated>
    <category term="grafomania naukowa"/>
    <content type="html">No i się udało. Napisałam, wysłałam wczoraj o 21.46. Dzisiaj rano o 9.15 dostałam potwierdzenie, że artykuł dotarł i że zajmą się redakcją, w razie wątpliwości będą pisać i mnie męczyć. Liczę, że już wszystko jest w porządku, pisałam go kilka dni i już trochę mam dość xD &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Temat artykułu:&lt;/b&gt; O TŁUMACZENIACH KSIĄŻKI &lt;i&gt;HARRY POTTER AND THE DEATHLY HALLOWS&lt;/i&gt; AUTORSTWA J.K. ROWLING&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Liczy sobie znaków: 19 385 (razem z bibliografią) i 17 581 (sam artykuł). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety z braku czasu musiałam zrezygnować z jednego elementu artykułu - a mianowicie z analizy Epilogu w obu przekładach. Trochę żałuję, ale musiałabym poświęcić na to dodatkowe dwa dni, których niestety nie miałam (i tak przekroczyłam termin oddania artykułu o jeden dzień). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest bardzo wyważony, ostrożny, bo zostałam ostrzeżona, że mam nie chwalić Armii Świstaka za bardzo, a nawet gdyby tego ostrzeżenia nie było, to i tak moja ocena wypada po środku. Bo i w jednym, i w drugim przekładzie widzę plusy i minusy, rzeczy bardzo dobre jak i takie, za które mam ochotę gryźć i drapać. I o ile w przypadku tłumaczenia Armii Świstaka to nie dziwi, bo jednak poziom znajomości języka tłumaczących osób był różny, no i sam fakt, że było ich aż dwudziestu dwóch, więc nawet redakcja w takim tempie nie dała rady wszystkiego wyłapać - w końcu całe tłumaczenie razem z korektą zajęło miesiąc. Tym bardziej dziwi to, że w oficjalnym przekładzie błędów i niedociągnięć jest aż tyle - praca trwała trzy razy dłużej, więcej czasu miała też korekta. A i tak błędy i rzeczy naprawdę zabawne się pojawiły. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niniejszym bardzo dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania artykułu - &lt;span class='ljuser  ljuser-name_malinetka' lj:user='malinetka' style='white-space: nowrap; text-decoration: line-through;'&gt;&lt;a href='http://malinetka.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://malinetka.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;malinetka&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; - motywowanie i uwagi, &lt;span class='ljuser  ljuser-name_yoda_mith' lj:user='yoda_mith' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://yoda-mith.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://yoda-mith.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;yoda_mith&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; - tulenie, bujanie i wszelkie uwagi, nieistniejący* &lt;b&gt;&lt;u&gt;Radiowiec&lt;/u&gt;&lt;/b&gt; - stworzenie &lt;a href="http://radiowiec.ovh.org/errata/errata.html"&gt;Erraty&lt;/a&gt;, nieistniejąca* &lt;b&gt;&lt;u&gt;Toroj&lt;/u&gt;&lt;/b&gt; - betunek, &lt;span class='ljuser  ljuser-name_samanthalb' lj:user='samanthalb' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://samanthalb.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://samanthalb.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;samanthalb&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; - za odkopanie numerów stron do cytatów z Polkowskiej wersji HP7 i w ogóle wszystkim, którzy czytali podsyłane przeze mnie fragmenty artykułu na tlenie i gadu i w ogóle za tulenie, myzianie i podtrzymywanie na duchu, kiedy walcząc z paskudnym przeziębieniem siedziałam i pisałam do 2 albo i do 3 nad ranem. Jesteście kochani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* nie posiadają LJ.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:magda2em:39351</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://magda2em.livejournal.com/39351.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://magda2em.livejournal.com/data/atom/?itemid=39351"/>
    <title>[M] Archie: W pogoni za Warszawą</title>
    <published>2008-08-19T08:09:47Z</published>
    <updated>2009-02-12T11:40:36Z</updated>
    <category term="grafomania"/>
    <category term="miniaturka"/>
    <category term="pojedynkoholizm"/>
    <lj:music>Los Bacilos - Tabaco y Chanel</lj:music>
    <content type="html">&lt;i&gt;Pisane na bezweniu kompletnym, w niesprzyjających warunkach - najpierw z stukającą w klawisze użyszkodniczką Arian, a potem z barłogującą mnogością użyszkodniczek przyjezdnych. Dlatego też w dedykacji będzie tłoczno, oj tłoczno ;) Bić można, a nawet trzeba. Konstruktywna krytyka mile widziana. I zalecane odstawienie wszelkich płynów oraz jedzenia. Dla waszego własnego dobra. Tekst pojedynkowy, warunki &lt;a href="http://www.mirriel.ota.pl/forum/viewtopic.php?f=11&amp;amp;t=8573"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Na forum Mirriel wisi &lt;a href="http://mirriel.ota.pl/forum/viewtopic.php?f=2&amp;amp;t=8630"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim dedykuję to, co poniżej &lt;span class='ljuser  ljuser-name_yoda_mith' lj:user='yoda_mith' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://yoda-mith.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://yoda-mith.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;yoda_mith&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, &lt;span class='ljuser  ljuser-name_upupa_epops' lj:user='upupa_epops' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://upupa-epops.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://upupa-epops.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;upupa_epops&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; i  &lt;span class='ljuser  ljuser-name_arienek' lj:user='arienek' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://arienek.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://arienek.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;arienek&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, które działały na mnie bardzo wenogennie w trakcie pisania. Po drugie &lt;b&gt;Barłogowi Warszawskiemu&lt;/b&gt; w składzie &lt;span class='ljuser  ljuser-name_akinnore' lj:user='akinnore' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://akinnore.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://akinnore.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;akinnore&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, &lt;span class='ljuser  ljuser-name_arienek' lj:user='arienek' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://arienek.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://arienek.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;arienek&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, &lt;span class='ljuser  ljuser-name_kkoreander' lj:user='kkoreander' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://www.livejournal.com/userinfo.bml?user=kkoreander'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://www.livejournal.com/userinfo.bml?user=kkoreander'&gt;&lt;b&gt;kkoreander&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;, &lt;span class='ljuser  ljuser-name_nathalie_elleen' lj:user='nathalie_elleen' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://nathalie-elleen.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://nathalie-elleen.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;nathalie_elleen&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; i &lt;span class='ljuser  ljuser-name_nicki__' lj:user='nicki__' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://users.livejournal.com/nicki__/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://users.livejournal.com/nicki__/'&gt;&lt;b&gt;nicki__&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; przelotem, który dzielnie dopingował i mnie, i przeciwniczkę, którą w dedykacji zostawiam sobie na deser, w ramach wisienki na torcie.&lt;br /&gt;&lt;span class='ljuser  ljuser-name_aevenien' lj:user='aevenien' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://aevenien.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://aevenien.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;aevenien&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; - dziękuję ci za to, że nie wysłałaś mnie tam, gdzie Hipogryfy zimują, kiedy rzuciłam propozycję pojedynku, a tym bardziej po obmyśleniu mugolskonocnego tematu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w ramach zasmażki oceniającym, za szukanie brytyjskości w tekście osadzonym w Warszawie. Do tej pory nie wiem, o co oceniającej pannie chodziło...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A, i jeszcze jedno. Przedawkowanie Pratchetta szkodzi.&lt;br /&gt;Magd.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;u&gt;Archie: W pogoni za Warszawą&lt;/u&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zachodzące słońce pieściło złotymi promieniami Pałac Kulturystyki i Nieuctwa. Pieściło, bo nic lepszego nie miało do roboty — mogło jeszcze wschodzić, ale było to ryzykowne o tej porze, ponieważ nie nauczyło się jeszcze opadać w ciemności. A zatem słońce pieściło Pałac Kulturystyki i Nieuctwa, dzienna zmiana mugoli kładła się do łóżek, aby spać snem ludzi, którzy niczym smoki nigdy nie palili na stosie, nie torturowali, nie rozpruwali na kawałki i nie nazywali tego moralnością*. Czy to dziwne, że często cierpieli na bezsenność? &lt;br /&gt;Nocna zmiana mugoli właśnie wychodziła do pracy — należeli do niej między innymi podwędzacze sakiewek i polujący na nich policjanci, a także panienki do towarzystwa, które umilały czas i tym pierwszym, i tym drugim. Profesjonalizm pełną gębą.&lt;br /&gt;Tak jak już wcześniej wspomniano, nad miastem zachodziło słońce, pieściło Pałac Kulturystyki i Nieuctwa, było spokojnie.&lt;br /&gt;Za spokojnie.&lt;br /&gt;Nie minęło nawet kilka chwil, a na niebie pojawił się czarny punkcik. Niewprawny obserwator uznałby go za przelatujące ptaszysko lub złudzenie optyczne. Dobrą kandydaturą byłby także samolot, Superman, kowadło bądź nawet reklama Allegro. Nasz punkt powiększał się coraz bardziej, aż w końcu przybrał ludzką postać. Osobnik wylądował na chodniku, zrobił jeden krok i wyłożył się jak długi, potknąwszy o wystającą płytkę.&lt;br /&gt;— Na nieparzystokopytne sklątki Hagrida! — zaklął, usiłując wyplątać się z koszuli nocnej w kwiatki. — Trzeba było posłuchać tego starucha i założyć prążkowane gacie. Zachciało mi się elegancji na podróż i przewiewu w intymnych zakątkach, to mam! Siniaka na brodzie! — Archie rozejrzał się dookoła, sięgnął do plecaka, wyciągnął kieszonkowy zegarek i otworzył go. Zamiast standardowych cyferek, dookoła cyferblatu krążyły różnokolorowe strzałki i gwiazdki. Czarodziej pokiwał głową, zadowolony. — To chyba tu. &lt;br /&gt;Rzucił na miotłę zaklęcie miniaturyzujące, wrzucił ją do plecaka razem z zegarkiem, po czym odwrócił się, zrobił kolejny krok i znów runął jak długi, tym razem potykając się o własne stopy.&lt;br /&gt;— Za dużo przebywania z Tonks — mruknął, zbierając się z ziemi. — Niech tego dropsożercę hipogryf kopnie. Chyba naprawdę ci tutejsi są zdesperowani, skoro nie mógł zaczekać i wysłać kogoś innego. Tonks poluje na smoki i tego rudzielca w Rumunii i od tygodnia wraca „lada dzień”. Snape gdzieś przepadł, a nawet jeśli udałoby się go odnaleźć, to pewnie wolałby zabawiać się ze swoją lochą. Lupin, Moody i cała reszta Zakonu oczywiście zajęci! Nie mówiąc już nic o tych nierobach z Ministerstwa. Cały czarodziejski świat nagle zaczął pracować, aż się kurzyło, a tylko stary, zgrzybiały Archie, z reumatyzmem i hipochondrią na tle co poniektórych zakątków nie miał grafiku zapełnionego na rok do przodu. I obecny tu Archie, weteran, kawaler orderu Merlina klasy… klasy… zapomniałem, której klasy… będzie się opiekował kotem. KOTEM! Wielkim, tłustym kotem jakiejś szychy. Normalnie sprawa nadwagi państwowej… — westchnął, rozglądając się dookoła. — Chociaż tyle dobrego, że kot jest w liczbie pojedynczej. Ale najpierw trzeba się przedostać na miejsce. Zaraz, zaraz… gdzie ja tak naprawdę jestem? &lt;br /&gt;Jako że właściciel jego przyszłego podopiecznego był mugolem z dziada pradziada, czarodziej otrzymał od Dumbledore’a kilka przedmiotów, które podobno miały mu się przydać podczas wypełniania misji. Jedną z nich był pergamin zaczarowany w taki sposób, że dla postronnych osób wyglądał jak standardowy plan miasta, jednak w rzeczywistości był nieco ulepszoną wersją huncwockiego wynalazku. Podobno zaprowadzi go wszędzie, gdzie tylko będzie chciał, nawet do mysiej dziury, jak kotek będzie miał ochotę na świeże mięsko.  Archie wyciągnął poskładany pergamin z kieszeni, rozłożył go i stuknął w niego czubkiem różdżki. Mapa wypełniła się kolorowymi liniami i ornamentami, które ułożyły się w ludzką twarz, zupełnie jak warzywa na obrazach Giuseppe Arciboldiego***. &lt;br /&gt;— Masz trzy próby. Podaj hasło — odezwała się mapa.&lt;br /&gt;— Nie ma większego maga od Dumbledore’a! — spróbował Archie, mając szczerą nadzieję, że jego skleroza i starcze zwapnienie wszystkiego, poza najważniejszym organem, który przejawiał tendencje do er… no… tej… erozji, nie wymazały mu prawidłowego hasła z pamięci.&lt;br /&gt;— A laska maga ma na czubku gałkę**! Pudło, kochasiu — oznajmiła słodkim głosem mapa. — Masz jeszcze dwie próby. Podaj prawidłowe hasło.&lt;br /&gt;— Nie ma większego maga od Dropsa? — spróbował jeszcze raz.&lt;br /&gt;— Cytrynowe dropsy w mym fartuszku noszę, cytrynowe dropsy nie pomogą ci! — zaśpiewała mapa. — Masz jeszcze jedną próbę. Dobrze się zastanów, bo inaczej nie dam ci dotknąć moich oślich rogów.&lt;br /&gt;— A niech cię hipogryf kopnie, bezczelna makulaturo! — warknął Archie, zirytowany.&lt;br /&gt;— A ty kop, kop, kop podkop bracie jak my — zawyła mapa. — Niestety wykorzystałeś wszystkie dostępne próby. Po raz kolejny możesz próbować od godziny siódmej rano, siedemnaście dni po siódmej pełni, licząc od dnia ostatniej pełni — wykrzyczała mapa, po czym złożyła się w równiutką kosteczkę. Nie pomogło stukanie różdżką, a nawet grożenie podarciem na najdrobniejsze kawałeczki. Ani me, ani be, ani kukuryku.&lt;br /&gt;— Siedem dni po siedemnastej pełni… Że niby co? — jęknął zrezygnowany. — Wygląda na to, że muszę sobie radzić sam. Według geomagicznego lokalizatora powinienem się znajdować na tyłach Dworca Centralnego. — Archie rozejrzał się dookoła i zmarszczył nos. Owszem, znajdował się pod jakimś wielkim, obdrapanym, szarym budynkiem, który śmierdział gorzej niż zagroda aberforthowych kóz i z pewnością nie wyglądał on na reprezentacyjny dworzec europejskiej bądź co bądź stolicy. Pod ścianą na wpół siedział, na wpół leżał jakiś obszarpaniec, kiwał dużym palcem u nogi i obserwował Archiego spod półprzymkniętych powiek. &lt;br /&gt;— Panie, coś pan się odstroił jak stróż w Boże Ciało? — odezwał się nagle zachrypniętym głosem. &lt;br /&gt;— Że co proszę? — zdziwił się Archie, poprawiając magicznego tłumacza w uchu, bo miał wrażenie, że się przesłyszał. Po przejściach z mapą nie wierzył, że cokolwiek, co sprezentował mu Dumbledore, może działać właściwie.  — Jaki stróż? Anioł stróż?&lt;br /&gt;— Aniołek, jak dwa razy dwa. Ten od pilnowania, czy aby na pewno wypił pan wszystkie procenty, jakie były  w domu — zabełkotał w odpowiedzi żul. — Te, do twarzy panu w tej koszuli. Pasuje do oczu. Co, żonka się obraziła i wykopała za drzwi za przebieranki? Schowaj się  pan gdzieś albo przynajmniej znajdź pan inne ciuchy, bo jak niebieskie mundurki przydybią, to wywiozą na myjkę jak nic. &lt;br /&gt;Archie spojrzał krytycznie na swoją koszulę nocną w kwiatki i turystyczny plecaczek, po czym wzruszył ramionami. Cóż, może faktycznie nie wyglądał jak standardowy mugol, ale jeszcze nikt nigdy nie wyraził chęci, by go z tego powodu wymyć. Jeśli już, to dokładne szorowanie przydałoby się właśnie nieznajomemu, a nie Archiemu. Zignorował dalsze komentarze obszarpańca i zaczął się rozglądać dalej po okolicy. Mijały cenne minuty, a on musiał się dostać do siedziby tamtej szychy i jego zwierzaka. &lt;i&gt;Co prawda kot nie zając, skakać nie potrafi, ale podobno przy jego tuszy o upadku na cztery łapy mógł tylko pomarzyć, a ja nie chciałbym być w swojej własnej skórze, jeśli się mu coś stanie. Normalnie &lt;/i&gt;Diffindo&lt;i&gt; i pozamiatane. A ja naprawdę lubię moje zakątki! &lt;/i&gt; — pomyślał Archie. Ruszył chodnikiem — tym razem, o dziwo, udało mu się potknąć nie przy pierwszym kroku, a dopiero przy trzecim — i oglądał okolicę. &lt;br /&gt;Zachodzące słońce już prawie całkiem skryło się za horyzontem, jednak ostatnie promyczki wciąż lekko pieściły świetlistymi końcówkami Pałac Kulturystyki i Nieuctwa z zapałem, którego nie powstydziłaby się nawet najpośledniejsza dama do towarzystwa. Archie przystanął chwilę, kontemplując prężącą się dumnie pozostałość minionej epoki. Czytał w przewodniku (kolejny podarek od dropsożercy, całkiem pożyteczna lektura, którą musiał przerobić w dwa dni w ramach przygotowań do dzisiejszej misji), że to pomnik, dowód wdzięczności narodu i takie tam, ale kiedy już stanął twarzą w twarz z oblepionym billboardami i plakatami budynkiem, stwierdził, że woli oglądać afrykańskie lepianki, niż to pstrokate coś. Wzruszył ramionami, odwrócił się i poszedł dalej, cały czas próbując przypomnieć sobie adres miejsca, do którego miał trafić. Tak się zamyślił, że nie zauważył, kiedy wpadł na całkiem sporą grupę ludzi z zielono-biało-czerwonymi szalikami, śpiewających na całe gardło:&lt;br /&gt;— Młody legionisto, smutek z twarzy zmaż, bo na Konwiktorskiej już za parę lat nie będzie nikogo, będą same zgliszcza, Polonia spalona, a Legia ma miszcza! ****&lt;br /&gt;Archie stanął jak wryty, ściśnięty między wysokim, rudowłosym dryblasem a niskim korpulentnym blondynkiem. Byli bez koszulek, w samych spodniach od dresu. — &lt;i&gt;No dobra, Polacy słyną z dobrych graczy quidditcha, ale żeby tak otwarcie? Przy ludziach? Żeby jeszcze mieli się czym pochwalić…&lt;/i&gt; — pomyślał, usiłując wydostać się z kręgu rozgrzanych kibiców, którzy tymczasem zmienili melodię i właśnie oświadczali wszem i wobec, że kochają swoją drużynę miłością ognistą, nie tylko gorącą. &lt;i&gt;Czyżbym wyczuwał subtelną nutkę mięty? Najwyraźniej Legia to damska drużyna, dla mężczyzn by się tak nie rozbierali&lt;/i&gt;  — stwierdził, kiedy na twarzy wylądowała mu nagle klubowa koszulka, przez co znów się wywrócił, nabijając sobie kolejnego siniaka. &lt;br /&gt;W końcu udało mu się przedrzeć przez ten dziki tłum i zorientował się, że stoi przed czymś, co wygląda jak gigantyczny kubek przecięty na pół i ustawiony uchem do góry. Patrzył — i własnym oczom nie wierzył: do kubka wchodzili ludzie! Wchodzili i wychodzili… Kto wszedł, już nie wychodził…&lt;br /&gt; — Ki Merlin? — zdziwił się czarodziej. — Może to tutejsza wersja sieci Fiuu… najwyraźniej mocno ulepszona, skoro nie używają żadnego proszku i robią to grupowo. Co kraj, to obyczaj…&lt;br /&gt;Nie chcąc zwlekać ani chwili dłużej — i tak już stracił mnóstwo czasu wyplątując się z macek niewyżytych kibiców — Archie ruszył raźnym krokiem w stronę miejsca, gdzie według przewodnika znajdował się postój mugolsko—magicznych taksówek. Szedł chodnikiem w stronę rzeki, a mijani przechodnie rzucali mu zdziwione spojrzenia. Czarodziej przyjrzał się krytycznie swojej nocnej koszuli w kwiatki i stwierdził, że chyba faktycznie nie pasuje do tubylców. Już prawie miał skręcić w boczną uliczkę i wyciągnąć różdżkę, aby przetransmutować swoją koszulę w coś, co przypominało ubrania przechodniów, jednak zza rogu wyłoniła się kolejna przedziwna grupa, co pokrzyżowało jego plany. &lt;br /&gt;Szli w jego stronę i przerzucali się różnymi hasłami. WJO bo LIB, WJO AeNBe*****, Snarry, Drarry, Snupin… Archie znów spróbował wyregulować magicznego tłumacza, jednak okazało się, że dobrze słyszy. Zdziwiony zatrzymał się i stanął pod ścianą kamienicy. Kiedy go mijali, przyjrzał się im dokładnie — większych dziwolągów jeszcze nigdy nie widział. Niska chudzinka wymachiwała pluszowym, białym Wonszem, a wysoka blondynka — aluminiową rurą. Za nimi biegła Biała Dama, ściskając mikrofon i dyktafon w objęciach. Kolejne osoby prowadziły na jedwabnych smyczach swoje zwierzaki — bazyliszka, leniwca, pingwina, dwa koty i jeżycę. Dalej szedł wampir płci żeńskiej pod rękę z brunetką w kajdankach i z pejczykiem,. Pochód zamykał świstak z brzytewką idący łapka w łapkę z gadziną społeczną oraz kotem w okularach na nosie i z mugolskim translatorem pod pachą. I do tego dyskutowali zawzięcie o wyższości kawy i bitej śmietany nad innymi pokarmami. &lt;br /&gt;Archie przystanął, spojrzał na nich z niepokojem, potem na siebie, na nich, na siebie i kompletnie zbaraniał. Na nic jego koszula nocna w kwiaty, na nic gacie w prążki! Rura i zwierzyniec, to jest to! Grupa spojrzała na niego i jak jedna męża wybuchnęła śmiechem. Do uszu czarodzieja dobiegł cichy szept: „Facet ma niezły gust. Kwiatki pasują mu do oczu.”, co zostało przywitane kolejnym wybuchem śmiechu. Naprawdę nie rozumiał, co ich tak bawiło. Naburmuszył się i ruszył dalej, w stronę postoju taksówek. Kiedy podniósł głowę po przejściu kilkunastu metrów, znów stanął jak wryty. &lt;br /&gt;Na środku drogi rosła sobie palma. Nie żeby klimat był odpowiedni, słońca wystarczająco dużo czy ogólnie atmosfera sprzyjała rozwojowi tego typu roślinności, ale jedno było pewne — tam rosła palma. Wysoka, o brązowym pniu i ciemnozielonych liściach. Czarodziej zamknął oczy, zamrugał, po czym je otworzył.&lt;br /&gt;Nie pomogło. Palma nadal rosła w tym samym miejscu.&lt;br /&gt;Stał tak dobre kilka minut, wpatrując się w drzewo, przeniesione z zupełnie innej bajki, aż nagle poczuł ciężar na prawym ramieniu. Odwrócił głowę w bok i zobaczył wielkie włochate coś. Dopiero po chwili zastanowienia dotarło do niego, że to czyjaś dłoń. Męska dłoń. Spojrzał do góry, na właściciela dłoni. Przed nim znajdował się mężczyzna w granatowym mundurze, w granatowo—białej czapeczce z maleńkim daszkiem i czymś metalowym w ręce. — &lt;i&gt;Kajdanki, Archie. To są kajdanki. Po co mu kajdanki?&lt;/i&gt; — zdziwił się w duchu Archie. — &lt;i&gt;Chyba nie chce mnie w nie zakuć? I kto to w ogóle jest?&lt;/i&gt; — Czarodziej zaczął grzebać w pamięci, odsuwając na bok umysłowe pajęczyny. — &lt;i&gt;A! policjant. Tak. Zaraz, zaraz. Czy on mnie nie chce przypadkiem aresztować?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Archie odskoczył od policjanta jak oparzony, strzepując jego dłoń z ramienia niczym sklątkę tylnowybuchową. &lt;br /&gt;— Ale o co chodzi? — zapytał, cofając się o kilka kroków. — Ja owieczka, jestem niewinny! Beee! &lt;br /&gt;Policjant zamachał kajdankami.&lt;br /&gt;— A poza tym w domu wszyscy zdrowi?&lt;br /&gt;— Skoro pan pyta… moja żona cierpi na reumatyzm, a brat skarżył się na migrenę. A po co to panu wiedzieć? I niech pan schowa to narzędzie tortur, nie będzie potrzebne.&lt;br /&gt;— Sądzę, że będzie potrzebne, jakoś muszę doprowadzić pana na myjkę. Czas na szorowanko i detoks, proszę za mną.&lt;br /&gt;— Nie będzie szorowanka, kajdanki nie będą potrzebne, naprawdę!&lt;br /&gt;— Będą potrzebne.&lt;br /&gt;— SĄDZĘ, ŻE NA PEWNO NIE BĘDĄ POTRZEBNE — zagrzmiał Archie, wypowiadając jednocześnie w myślach zaklęcie i niezauważalnie machając dłonią. &lt;i&gt;Ha, nie ma to jak prywatne lekcje u Madame Rosmerty…&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Policjant zgarbił się, opuścił rękę, w której trzymał kajdanki i zamilkł. Z niedowierzaniem wpatrywał się w różowe, puchate kajdanki, nabijane ćwiekami. Był wstrząśnięty, niemieszany. Bez słowa odwrócił się i odszedł, nie odrywając wzroku od kajdanek.&lt;br /&gt;Jako że nikt więcej już mu nie przeszkadzał, Archie doczłapał spokojnie do postoju taksówek, wciąż nie mogąc zrozumieć miasta, w którym się znajdował, a także jego mieszkańców. Szalikowcy, dziwolągi machające różnymi przedmiotami, kiwający dużym palcem u nogi żul i policjant z kajdankami dla wielbicieli zabaw wszelakich, a dla równowagi prawdziwa przeplatanka pstrokacizny i szarości w architekturze. Palma na środku ronda była wisienką na ciasteczku. Lub zasmażką — dla każdego coś miłego. Na postoju stała jedna, samotna taksówka. Nie mając innego wyboru, czarodziej wsiadł do niej i powiedział, gdzie chce jechać.&lt;br /&gt;Taksówka pomknęła ulicami miasta. Archie był w zasadzie zadowolony, że późnymi wieczorami korki bywają tylko po drugiej stronie globu, ponieważ magiczno—mugolskie taksówki słynęły z tej samej sztuczki, przez którą nie korzystał z Błędnego Rycerza — rozciąganie czasoprzestrzeni znosił wyjątkowo źle. Choroba morska to przy tym bułka z bananem. Wyglądał więc przez okno i podziwiał wysokie, rozświetlone bloki, kolorowe tramwaje i żółto—czerwone autobusy, które wyglądały tak, jakby ktoś pobrudził je musztardą delikatesową i zachował na tyle przytomności, by jej z nich nie zlizywać.&lt;br /&gt;W końcu dojechali na miejsce. Taksówkarz bez mrugnięcia okiem przyjął złotego galeona i wydał resztę w syklach i knutach. Kiedy Archie gramolił się już na zewnątrz, poczuł delikatny powiew wiatru i usłyszał cichy szept:&lt;br /&gt;— Dla wariatów najważniejsze jest zawsze pierwsze wrażenie.****** &lt;br /&gt;Czarodziej odwrócił się i zobaczył tylne światła oddalającego się samochodu. Wzruszył ramionami i zorientował się, że jest ubrany zupełnie inaczej niż wcześniej. Miał na sobie elegancki biały garnitur, czarną koszulę, a jego turystyczny plecaczek transmutował się w czarną teczkę. Westchnął, zrezygnowany. — &lt;i&gt;No i skończył się zdrowy przewiew…&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Wszedł do kamienicy, wdrapał się na odpowiednie piętro i zapukał do drzwi. Otworzyły się niemal natychmiast. W progu przywitał go właściciel, wyjątkowo bez swojego doppelgangera*******, oraz sam zwierzak. W przypadku kota trudno było nazwać to przywitaniem — jego podopieczny na tę noc usiłował przebiec mu między nogami i uciec na zewnątrz. Archie w ostatniej chwili złapał kota za kark i podążył za szychą w głąb mieszkania. &lt;br /&gt;— A więc… to jest mój kot. Sprawa… tak, sprawa wygląda następująco. Otóż mój kot zapałał miłością… miłością platońską do psa mojego rywala— stwierdził z pełną powagą Właściciel, gdy już usiedli w fotelach w salonie. — Wystarczy otwarty balkon albo uchylone okno i już ucieka. To skandal, skandal polityczny! Wie pan, ile razy już mi tu go przywozili? Z pełną pompą, na sygnale, w rządowej limuzynie! Ja już nie wiem, co mam robić. Nie pomaga głaskanie, myzianie, tulenie, nic! Dostawał nawet leki na uspokojenie — też bez skutku. Weterynarz sugerował kastrację, ale nie pozwolę, aby mój kocur przestał być kocurem! Jestem w kropce, jak białe jest białe, a czarne jest czarne!&lt;br /&gt;Archie wzruszył ramionami. Czuł się nieco nieswojo w takim ubraniu, wszystko go swędziało i ponad wszystko pragnął się podrapać sami—wiecie—gdzie, więc trudno było mu skoncentrować się na tym, co mówił jego — jakby nie patrzeć — pracodawca. Nigdy nie poważał zbyt wysoko ludzi niższych od niego, a w tej sytuacji nie miał innego wyjścia. Z całej tyrady wniosek był jeden — facet ma jakiś kompleks. Czarodziej przytakiwał co drugie zdanie i kiwał głową — jego rozmówcy w zupełności to wystarczało. &lt;br /&gt;— W każdym bądź razie, panie Archibaldzie — W tym momencie Archie podskoczył jak oparzony. Zorientował się, że zaczął przysypiać. — Chciałbym, żeby pan go dzisiaj przypilnował. Jadę załatwiać ściśle tajne sprawy, tak właśnie, sprawy, i nie mogę się nim zająć dziś w nocy. Pewnie pan myśli, że zgłupiałem, ale nie! To sprawa wagi państwowej! Nie mogę pozwolić sobie na kolejny skandal, to wykluczone! Kot nie może opuścić tych czterech ścian. Proszę się z nim bawić, to są jego ukochane zabawki. — Mężczyzna wręczył Archiemu cały zestaw cudeniek. Na samym wierzchu leżał gryzak w kształcie dwóch wisienek. &lt;br /&gt;— Nie wypuścić z czterech ścian. Jasne. Jak słońce.&lt;br /&gt;Właściciel kiwnął głową, wydał z siebie długi szereg instrukcji, co kotu wolno, a na co pod żadnym pozorem Archie pozwolić nie może, po czym wyszedł z mieszkania. &lt;br /&gt;— I proste, jak świński ogonek — mruknął pod nosem Archie, kiedy za mężczyzną zamknęły się drzwi. Jako że nie pałał do kotów namiętnością godną klasycznego catsittera, kiedy zwierzak z głośnym „miau” otarł się o jego nogi, westchnął tylko głośno. Wziął kocura na ręce, usadowił się wraz z nim w miękkim fotelu stojącym przy balkonie i podziwiał nocną panoramę Warszawy. Kot mruczał usypiająco, grzecznie tuląc się do czarodzieja, na niebie świeciły gwiazdy, a przez uchylone okno do mieszkania wpadał delikatny wiatr, niosąc ze sobą dźwięki miasta. Myśli Archiego błądziły leniwie to tu, to tam, aż w końcu zgubiły się zupełnie po drodze do świadomości.&lt;br /&gt;Wszystko było dobrze.&lt;br /&gt;&lt;center&gt;***&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Wschodzące słońce pieściło bladymi promieniami Pałac Kulturystyki i Nieuctwa. Pieściło, bo nic lepszego nie miało do roboty — mogło jeszcze zachodzić, ale w takich godzinach wolało nie wpadać, nawet świadomie. Nocna zmiana mugoli kładła się właśnie do łóżek, aby spać mocnym snem ludzi zadowolonych ze swojej pracy. Dzienna zmiana leniwie otwierała jedno oko, drugim wciąż zerkając w stronę ramion Morfeusza. &lt;br /&gt;Archie stał pod Pałacem Kulturystyki i Nieuctwa ubrany w nocną koszulę w kwiatki. Rozmyślał o kocie, który spędził z nim noc w czułych objęciach. Nie musiał się zbytnio wysilać — zwierzę wcale nie miało ochoty na eskapady. Stał tak i ściskał w dłoni kieszonkowy zegarek z różnokolorowymi strzałkami i gwiazdkami dookoła cyferblatu. Najwyraźniej zadowolony z tego, co z niego odczytał, schował go do plecaka, wyciągnął znaczek pocztowy, powiększył go do rozmiarów latającego dywanu… zaraz, zaraz, jakiego dywanu?&lt;br /&gt;Archie otworzył jedno oko i od razu je zamknął — jego twarz pieściły promienie słoneczne, a lekki, frywolny wietrzyk hasał sobie w intymnych zakątkach. — &lt;i&gt;Jak dobrze…&lt;/i&gt; — westchnął cicho. Zmusił się, żeby otworzyć drugie oko, po czym otworzył także i to pierwsze — może cyklopy lubią jednooczną perspektywę, jednak ludzie nie są do niej przyzwyczajeni. Ziewnął szeroko i przeciągnął się, odpędzając ostatnie resztki sennej pajęczyny. Już nieco bardziej przytomnym wzrokiem rozejrzał się dookoła i jego wzrok padł na otwarty balkon. &lt;br /&gt; — A ŻEBY CIĘ, TY PRZEKLĘTY PSI CASANOVO, HARDODZIÓB KOPNĄŁ!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Fin.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;———————————————————————————————&lt;br /&gt;* Terry Pratchett, „Straż! Straż!”&lt;br /&gt;** Terry Pratchett „Straż! Straż!”&lt;br /&gt;*** &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Giuseppe_Arcimboldo"&gt;Giuseppe Arcimboldi&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;****&lt;a href="http://www.legialive.pl/mp3/spiewnik_mlody_legionisto.mp3"&gt;Młody legionisto w mp3&lt;/a&gt; — na melodię Misia, źródło: &lt;a href="http://www.legialive.pl/spiewnik.php"&gt;Śpiewnik Kibiców Legii&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;***** AeNBe — A niektórzy bardziej. Pozostałe definicje w leksykonie czatowicza.&lt;br /&gt;****** Paulo Coelho, „Weronika postanawia umrzeć”&lt;br /&gt;******* Doppelganger — kserokopia, sobowtór</content>
  </entry>
</feed>
