Jak już pewnie część z was zauważyła - znikłam z gadu, z tlenu, z Mirriel. Póki co zaglądam jeszcze nieregularnie na LJ, ale lada chwila i to się skończy. Do 31 lipca mam oddać całość Dzieua Mojego Szycia, żeby móc się bronić we wrześniu. Wariactw z promotorem ciąg dalszy - w sierpniu i w pierwszej połowie września jest na urlopie. Trochę sobie pluję w brodę, że wybrałam go na promotora, no ale jak go wybierałam w połowie czwartego roku, nie mieliśmy pojęcia, że na mój piąty rok po prostu nas oleje i sobie pojedzie gdzieś ełej. A jak się dowiedzieliśmy, to na zmianę promotora było już tak trochę późno. I nawet jeśli - nie bardzo było na kogo (nie ma to jak wybranie tematu najpierw, a potem dopasowywanie pod to promotora z listy dostępnych...).
Real-life zaczęło pochłaniać mój czas w zdecydowanej większości (a kiedyś spać trzeba). Przeprowadzka na tak zwaną wieś (na drugi koniec miasta, przewożenie rzeczy bez samochodu to jest sajgon, w jedną stronę - około 40 minut z obecnego miejsca zamieszkania),
ixolitefh, Dzieuo Mojego Szycia, prawie kościotrupkowanie się (patrz ostatnia notka)... to wszystko zajmuje jakieś nieprzytomne ilości czasu. Jeśli nie chcę dać się zwariować, muszę sobie poustawiać priorytety.
Podczas jednej z ostatnich wizyt na forum przed takim ostatecznym zniknięciem przyuważyłam też post pewnej pani, w którym oskarżała mnie o chłód i brak przyjaznego odnoszenia się do użyszkodników - ale na bora szumiącego i litościwego, czy na dzień dobry obcej osobie pozwolicie zwracać się do siebie per "Madziu"? Tudzież przykład z innego forum - "Virguś" (nick: Virgo). W realu taki tekst by nie przeszedł, a na forum niby jest usprawiedliwiony? Zostawiam pod rozwagę, bo jak zobaczyłam, że ma się do mnie o to pretensje, to się nieco we mnie zagotowało.
( Banan :] )Chciałam jeszcze niniejszym pogratulować
arienek tego . I ogłosić, że jak tylko wyjdzie, to nabywam i ustawiam w kolejce po parafkę z dedykacją. I tak w ogóle, to w tym zbiorku zadebiutuje dwoje moich znajomych (o ile nie troje - jakiś czas temu obiło mi się o uszy, że chyba ktoś jeszcze z forumowiczek mirrielowych miał się tam znaleźć, tylko nie pamiętam nijak kto, a nazwisk nie rozpoznaję). Tylko się cieszyć :] I gratuluję raz jeszcze.
I tym samym idę dłubać różne dziwne tam takie, diunowate. Trzymajcie kciuki.
Magd.
PS. Kupiłam sobie skakankę, taką z licznikiem obrotów. Tylko jeszcze muszę wymyślić sprytny sposób jak ją skrócić, bo jest za długa dla mnie. Ma taki dynks do skracania, ale jeszcze nie wymyśliłam, jak on działa, a popsuć nie chcę. O.
PPS. Przeczytałam 25 książek z mojej
Listy Stu. Tak jak przewidywałam - wszystkiego nie dam rady. Ale mam nadzieję, że jak już uporam się z Dzieuem, to uda się dociągnąć przynajmniej tak do 2/3 planu minimum :)