Home
Keep your paws off my...
Recent Entries 

Advertisement

Customize
31st-Mar-2009 07:15 pm - Popyrkonowy dodatek
absurd love
Dodatek w postaci filmiku z pyrkonowego węża. Jak ktoś się dobrze przypatrzy, to wypatrzy w ogonku mnie, Leośkę i Toperza - więcej chyba nas nie widać.
Magd.

30th-Mar-2009 10:08 am - Popyrkonowo
sweet for you
Veni, Vidi, Vici!

Wyjazd na Pyrkon rozpoczął się od godzinnego opóźnienia pociągu (na Dzikim Wschodzie pękła szyna). Potem było już tylko lepiej - 3,5h podróż ciapongiem w miłym towarzystwie Ubików (wspomniana w poprzedniej notce konfrontacja okazała się całkiem przyjemną i rzeczową rozmową, wnioski - pozytywne, więc wszystko w porządku). Już po dotarciu do Poznania i na Dębiec, pod szkołę, przywitał nas ciekawy widok - kolejka do akredytacji. Krótka Historia Pewnej Kolejki do obejrzenia tutaj - na zdjęciu numer 25, o na tym, jak się ktoś dobrze przypatrzy, to zobaczy moją gigantyczną czarną torebkę, tak już bliżej tej części kolejki, która zakręca już za szkołę. Stałyśmy z Leoś, a potem z resztą ekipy, która doczłapała się późniejszymi pociągami, blisko 1,5h. A długość kolejki chyba najlepiej obrazuje to zdjęcie, widać na nim, w którym miejscu się kończyła w najgorszym momencie. Tak, tak, aż przy tym zielonym bloku obok szkoły.

Do tegorocznych zdobyczy konwentowych należą:
* 3 pary torojkowych kolczyków
* naszyjnik z bursztynu - śliczny, mejd baj Smok
* trzy książki: "Wyspa wypacykowanej kapłanki miłości" Christophera Moore'a (wygrana!) oraz "Zadanie goblina" i "Droga goblina" Jima C. Hinesa.

Prelekcyjnie się w tym roku mało udzielałam - byłam na jednym autorskim, na jednym konkursie (Sadystycznym Konkursie Okładkowym mejd baj Toroj - łatwy nie był, ale zgodzę się, że przynajmniej w przypadku ilustracji - pod warunkiem, że znałam książkę - nie sposób było nie rozpoznać, a mimo to ludzie mieli spore problemy - na przykład ilustracja do "Artura i Minimków" była tak oczywista, że bardziej się nie dało. Albo ta do "Eragona", albo do "Diuny". Zaskoczyły mnie kilka razy okładki z pierwszych wydań, niektóre powinnam była wiedzieć, a nie skojarzyłam - ale i tak hitem było nierozpoznanie pierwszego tomu "Zawód:Wiedźma"), podsłuchałam kawałek drugiego autorskiego, a, no i przez okno w hotelu słyszałam muzykę z Air Guitar Masters, które się odbywało w sobotni późny wieczór. Do tego obejrzałam prawie cały mecz Irlandia Północna - Polska, i razem z około 30-osobową ekipą zaśmiewaliśmy się z błędu Boruca - opadło nam wtedy wszystko, co opaść mogło. Do obejrzenia na przykład tutaj. Cóż - raz się wygrywa, raz przegrywa, ot, co. A pomyłka Boruca była wręcz popisowa xD W tym roku niestety knajpa konwentowa w Cezamecie była nieczynna - udostępnili nam tylko sam lokal i zestaw kieliszków, prowiant niestety musiał być własny, przytargany z pobliskich sklepów osiedlowych albo z Biedronki ;)

Poza tym w piątek wieczorem zeszłam w bardzo miłym towarzystwie Dębiec wzdłuż i wszerz, w sobotę byłam na spacerku dookoła Starego Miasta, przez te trzy dni przegadałam masę czasu z różnymi ludźmi, z paroma osobami tylko przelotem, z niektórymi dłużej, i o książkach, i o wspólnych znajomych, i o innych, naprawdę przeróżnych tematach, ale i tak miło było spotkać się znów z tą dziką bandą. Nie ma jeszcze co prawda oficjalnych danych dotyczących ilości uczestników, ale w sobotę o 20.00 przekroczyli 2500 zwykłych uczestników, bijąc tym samym rekord warszawskiego Polconu 2007. Ten tłumek kotłował się na korytarzu, na te co bardziej ciekawe spotkania i panele trudno było się dostać, nie tylko ze względu na ilość ludzi już w salach, ale ze względu na utrudniony tłumem ruch na korytarzach. Niestety nie dysponuję mocnymi łokciami ;)

Rok temu jechałam z dzikim przerażeniem w oczach, znając przed konwentem jedynie Toroj, Nilc i chyba jeszcze ze dwie osoby. W tym roku co jakiś czas słyszałam gromkie "MAGDA!!!" Pewnie wielu osób nie rozpoznałam albo nie zauważyłam - za co przepraszam, ale mogę jedynie mieć nadzieję, że spotkamy się na następnym konwencie, albo na innym spotkaniu okołofantastycznym. Albo gdziekolwiek indziej. Z konwentów dla mnie będzie to lipcowa Avangarda, z innych spotkań - kwietniowa skofa, a potem się zobaczy :) Dziękuję wszystkim za fantastyczną zabawę, było mi bardzo, bardzo miło :)

Linki do fotorelacji pojawiają się ciągle na forum pyrkonowym, o tutaj: KLIK, a relacje z mediów i inne - tutaj.

Magd.

PS. To, co miało się uklepać, powoli się uklepuje, a ja powoli zaczynam wierzyć. Odgoniłam strach za winkiel, wystaje mu tylko kawałek ogona, i mam nadzieję, że tam zostanie i nie będzie się ujawniać. I jest mru :)
mhrrrrr
Proszę państwa, oto miś. A raczej obiecana relacja z Pyrkonienia.

Zabawa zaczęła się już w pociągu – kiedy to niewinne dziewczę przedkonwentowe wsiadło do pociągu relacji Warszawa – Poznań. Ściskając miejscówkę w garści wypędziło ze swojego miejsca delikwenta, usiadło, wyciągnęło książkę („Pan Światła”) i właśnie miało zamiar zagłębić się w lekturze, kiedy to usłyszało z boku:
„Na Pyrkon jedziemy?”
I skończyło się rumakowanie… eee… czytanie. Okazało się, że trafiłam do jednego z kilku przedziałów, w którym jechał na wyżej wspomniany konwent Białostocki Klub Fantastyki UBIK. Podróżowało się nam wesoło, tym bardziej, że towarzystwo w przedziale zmieniało się z dosyć wysoką częstotliwością, więc poznałam zdecydowaną większość ekipy.

W Poznaniu zaopiekowały się mną [info]le_mru i [info]akzseinga. Zginąć nie pozwoliły. Dotrzeć wszędzie bezpiecznie też naumiały. *dzię-ku-ję*

Pod spodem zdjęcia i inne takie :-p )

Advertisement

Customize
This page was loaded Nov 29th 2009, 9:14 am GMT.