Home
Keep your paws off my...
Recent Entries 

Advertisement

Customize
16th-Feb-2009 12:14 pm - Pranie pieniędzy
absurd love
Popłakałam się dzisiaj ze śmiechu, jak dostałam nowe zlecenie z biura. Albowiem nazwa pliku brzmiała "pranie pieniędzy". Kwiknęłam, przeczytałam tekst - kwiknęłam jeszcze bardziej, po czym poszłam do wujka gugla. Gugiel wypluł, co następuje:

Projekt z dnia 2 grudnia 2008 r.


USTAWA
z dnia

o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu wprowadzaniu do obrotu finansowego wartości majątkowych pochodzących z nielegalnych lub nieujawnionych źródeł oraz o przeciwdziałaniu finansowaniu terroryzmu oraz o zmianie niektórych innych ustaw


Art. 1. W ustawie z dnia 16 listopada 2000 r. o przeciwdziałaniu wprowadzaniu do obrotu finansowego wartości majątkowych pochodzących z nielegalnych lub nieujawnionych źródeł oraz o przeciwdziałaniu finansowaniu terroryzmu (Dz. U. z 2003 r. Nr 153, poz. 1505, z późn. zm.2)) wprowadza się następujące zmiany:
1) tytuł ustawy otrzymuje brzmienie:
„o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu”;
2) art. 1 otrzymuje brzmienie:
„Art. 1. Ustawa określa zasady oraz tryb przeciwdziałania praniu pieniędzy, przeciwdziałania finansowaniu terroryzmu, stosowania sankcji finansowych oraz obowiązki podmiotów uczestniczących w obrocie finansowym w zakresie gromadzenia i przekazywania informacji.”


W tym miejscu nastąpił zgon numer jeden, aczkolwiek to jeszcze nie wszystko. Uśmiałam się ze zmiany nazwy, pokwiczałam nad poziomem naszych elit politycznych, po czym popełzłam przeczytać uzasadnienie. W uzasadnieniu czytamy:

Nowelizacja ustawy ma na celu:
[...]
4) dostosowanie tytułu ustawy i używanej terminologii w zakresie odnoszącym się do prania pieniędzy, do terminologii stosowanej zarówno przez państwa Unii Europejskiej oraz na arenie międzynarodowej.


I tu nastąpił zgon numer dwa. Pacjent póki co chyba jeszcze żyje, bo oddycha, aczkolwiek co to za życie? ;) Poproszę jeszcze definicję, taką stricte prawniczą, terminu "pranie pieniędzy" i chyba nastąpi wtedy już zgon definitywny... (póki co takowej nie znalazłam)
Magd.

Źródło projektu ustawy i uzasadnienia: Portal E-prawnik
bookworm
On translation: You cannot succeed, but you can try and fail in a way that is not too bad.
Michael Kandel


Kontynuując wątek artykułów o tłumaczeniach i tłumaczach, poniżej znajdziecie wywiad z Arkadiuszem Belczykiem, twórcą Serwisu Tłumacza (KLIK), autorem tłumaczeń do wielu filmów, a także kilku książek dotyczących przekładu, w tym publikacji o zatytułowanej „Tłumaczenie filmów”. Wywiad zaczerpnięto stąd. Zapewne nie jest to ostatni artykuł, który wyciągnęłam z czeluści Internetu na ten temat, stay tuned ;)

Pogodzić sprzeczności – o tłumaczeniu filmów )
2nd-Jul-2008 08:02 am - Kokosy w kabinie
bookworm
Tłumaczenia to ciekawy interes - co powiecie na garść nowinek o tym, jak założyć własne biuro tłumaczeń, na co zwrócić uwagę, itp? Spójrzmy, co pisał Jerzy Domagała w Rzeczpospolitej w lipcu 2006 na ten temat. Zaczerpnięte stąd.

Kokosy w kabinie )
21st-Jun-2008 11:49 am - Chałturnictwo czy sztuka?
bookworm
Tym razem wylewam na wasz młyn wodę w postaci dosyć wiekowego już artykułu „Zawód tłumacz”, z 2004 roku. Zaczerpnięte stąd, ze strony Przeglądu.
Tłumaczy z prawdziwego zdarzenia jest niewielu. Dominują chałturnicy )
8th-Jun-2008 04:18 pm - Tłumacz wysokiego ryzyka
bookworm
"Wy to macie dobrze! Co pokolenie macie nowego Szekspira."
Cóż, nie da się ukryć, że dla Anglików Szekspir jest coraz mniej zrozumiały. Ale też spójrzmy na naszego swojskiego "Pana Tadeusza" - coraz więcej osób ma problem ze zrozumieniem tego tekstu. A pamiętacie omawianie "Bogarodzicy" w liceum? Mojej klasie polonista tłumaczył co drugie słowo, lekko licząc. Wygrzebałam wywiad z Jerzym Jarniewiczem, autorem nowego przekładu "Portretu artysty w wieku młodzieńczym" Jamesa Joyce'a, przeprowadzony przez Agnieszkę Wolny-Hamkało, w którym rozmawiają nie tylko o nowym przekładzie, ale też ogólnie o przekładaniu książek na nowo.
Zapraszam do dyskusji :)

Tłumacz wysokiego ryzyka )
3rd-Jun-2008 08:53 pm - Tłumaczenie na kartki
bookworm
Odgrzebałam pewną rzecz, która mnie nieco zadziwiła. Stary artykuł, ale jednak kwestia, którą porusza, jest chyba wciąż aktualna. Opisuje bardzo negatywne zjawisko - można nawet powiedzieć, że jest to ciemna strona zawodu tłumacza, ale - czy na pewno? Ja się chyba wstrzymam od wyrażania opinii na ten temat, ale ciekawa jestem, co wy o tym sądzicie.

Artykuł pochodzi z Gazety Krakowskiej, a wersję elektroniczną zaczerpnęłam stąd; data opublikowania - 15.02.2008r. Dla ciekawych - oficjalne stanowisko TEPIS znajduje się tutaj.

Kłamliwa przysięga tłumacza )
27th-May-2008 10:12 pm - Jak pije tłumacz?
mhrrrrr
To, co poniżej, zgapiłam z BFT - Branżowego Forum Tłumaczy. Podpunkty do wyboru w ankiecie pochodzą z głópafki użytkowników tamtejszego forum :-p Macie jeszcze jakieś pomysły?

Anorektyk - nie zagryza.
Egzorcysta - pije duszkiem.
Grabarz - pije na umór.
Higienistka - pije tylko czystą.
Ichtiolog - pije pod śledzika.
Kamerzysta - pije, aż mu się film urwie.
Ksiądz - pije na amen.
Laborant - pije, aż zobaczy białe myszki.
Lekarz - pije na zdrowie!
Matematyk - pije na potęgę.
Ornitolog - pije na sępa.
Pediatra - po maluchu!
Perfekcjonista - raz, a dobrze.
Pilot - nawala się jak messerschmit.
Syndyk - pije do upadłego.
Tenisista - pije setami.
Wampir - daje w szyję.
Wędkarz - zalewa robaka.
Członkinie Koła Gospodyń Wiejskich- piją, tańczą i haftują.
bookworm
Tym razem w cyklu artykułów o tłumaczach i tłumaczeniach wygrzebałam coś, co może się wydać nieco kontrowersyjne. Mianowicie - artykuł opublikowany w lipcu zeszłego roku w Coolturze, zaczerpnięty stąd.
Muszę przyznać, że bardzo mnie zaciekawił. Spędziłam trzy miesiące w Szkocji trzy lata temu, w listopadzie ubiegłego roku pojechałam na tydzień do tego samego miasteczka, w którym mieszkałam poprzednim razem. I zgadzam się niestety z tym, co napisane jest poniżej - Polacy niezbyt chętnie uczą się angielskiego. Jeśli już coś potrafią powiedzieć - nie jest to nic szczególnie skomplikowanego, parę zwrotów zaledwie. Zakupy robią w Tesco, gdzie nie trzeba nic mówić, ubrania kupują w TKMAXXX, gdzie również mają samoobsługę praktycznie. Sami z własnej woli zamykają się w "gettach" - gettach w cudzysłowie, ponieważ nie otaczają się żadnym fizycznym murem - po prostu w zdecydowanej większości mieszkają w najtańszych dzielnicach, gdzie Szkoci - nawet jeśli mają problemy finansowe - się raczej nie wyprowadzą. Do mniejszości należą ci, którzy próbują nauczyć się języka i jakoś integrować się z tubylcami - głównie dotyczy to tych, którzy przyjechali do Szkocji razem z dziećmi - siłą rzeczy muszą nieco bardziej się wgryźć w społeczeństwo niż ci, którzy mają w planach wyjazd za kilka miesięcy. Takie są moje przemyślenia i obserwacje. A wy co o tym sądzicie? Artykuł pod cutem.

(Czy) tłumaczenia rozleniwiają emigrantów? )
19th-May-2008 09:52 am - Tłumacze nie płaczą
bookworm
To najbardziej stresujący zawód świata - zaraz po kontrolerach lotów. Na ich barkach spoczywa odpowiedzialność za politykę światową i milionowe kontrakty.

No to się zaczęło. W swoją pierwszą podróż zagraniczną do Brukseli pojechał Radek Sikorski, minister spraw zagranicznych. Razem z nim Bogdan Klich, szef MON. Zaraz po nich ruszy premier Donald Tusk, by nawiązywać kontakty i ocieplać atmosferę najpierw w Wilnie, potem w Brukseli. Do spółki z politykami pojadą tłumacze – to na nich w dużej mierze będzie spoczywać powodzenie dyplomatycznych misji. Bo wystarczy chwila nieuwagi, w złym kontekście przetłumaczone zdanie… „Nie robi wrażenia” – miał rzucić prezydent Lech Kaczyński, rozglądając się po pomieszczeniach domu przy Downing Street, siedzibie premiera brytyjskiego rządu podczas swej wizyty w listopadzie ubiegłego roku. A zbyt prędki tłumacz natychmiast przełożył to zdanie na angielski. Można się spodziewać, że nie miał już zbyt wielu zleceń na tłumaczenie na żywo. – Bo to zawód wysokiego ryzyka – kwituje Stanisław Buczyński, szef LIDEX-u, jednej z największych w Polsce firm (1600 tłumaczy) w tej branży. – W dodatku należy do najbardziej stresujących na świecie. Według badań prof. Ingrid Kurz z Uniwersytetu w Wiedniu, plasuje się zaraz za liderem w tej kategorii, czyli kontrolerem lotów. Wymaga niesamowitej koncentracji, ciągłego przyjmowania nowych informacji, umiejętności pracy pod presją czasu i w zamknięciu (czyli kabinie). Przy świadomości, że każdy błąd może drogo kosztować. Dosłownie.

Alfabet tłumacza )
12th-May-2008 07:21 am - Język gładki jest najtrudniejszy
bookworm
Tłumaczenie to jest wejście w czyjąś duszę. Pierwsze, co ma tłumacz zrobić, to nie zafałszować pisarza. Tłumaczenie Dumasa to była przyjemność. "Trzej muszkieterowie" to jedyna książka, która mi przyszła lekko. Nie odważyłam się na Flauberta. To jest doskonałość nie do przebicia - mówi wybitna tłumaczka Joanna Guze, która niedawno skończyła 90 lat.

Wywiad z Joanną Guze )

Advertisement

Customize
This page was loaded Nov 29th 2009, 8:55 am GMT.